Film

Boska

Recenzja filmu: "Mój tydzień z Marilyn", reż. Simon Curtis

Michelle Williams jako Marilyn Monroe Michelle Williams jako Marilyn Monroe Forum Film
Michelle Williams, grająca w filmie Marilyn Monroe, fantastycznie oddaje huśtawkę jej emocji, doskonale rozumie dramat kobiety uzależnionej od miłości.

Pół wieku po śmierci bogini Hollywood wciąż inspiruje popkulturę. Po serii biograficznych książek i wielkim spektaklu Krystiana Lupy o Marilyn Monroe wreszcie doczekaliśmy się świetnego filmu na jej temat. „Mój tydzień z Marilyn” Simona Curtisa powstał na podstawie dwóch wspomnieniowych książek: Anglika Colina Clarka, pisarza i dokumentalisty, który opisał w nich swój romans z aktorką na planie filmu Laurence’a Oliviera „Książę i aktoreczka” z 1957 r.

Był wtedy 23-letnim młodzieńcem z dobrego domu, marzącym o pracy w branży. Nosił kawę, otwierał przed producentami drzwi, w końcu doczekał się fuchy trzeciego asystenta reżysera. Naoczni świadkowie twierdzą, że o żadnym związku z Monroe nie mogło być mowy, wszystko zmyślił. W niczym nie umniejsza to jednak wartości jego prozy, a tym bardziej filmu, w którym oglądamy gwiazdę od mniej znanej, prywatnej strony. Aktorka przeżywała wówczas małżeński kryzys z Arthurem Millerem, który nie mógł znieść jej fochów; czuła się lekceważona. Otaczała się wianuszkiem pochlebców, którzy mieli ją utwierdzać, że posiada jakikolwiek talent.

Michelle Williams, grająca w filmie Marilyn Monroe, fantastycznie oddaje huśtawkę jej emocji, doskonale rozumie dramat kobiety uzależnionej od miłości, gubiącej się w postaci, którą sama poniekąd stworzyła. W dużej mierze to dzięki niej tę banalną historię uwiedzenia ogląda się z wypiekami na twarzy. Mit Monroe nie został tu odbrązowiony – przeciwnie, jest to hołd złożony jej zjawiskowej osobowości i magii, której wszyscy ulegali, a także rzecz o terapeutycznej roli sztuki.

Mój tydzień z Marilyn, reż. Simon Curtis, prod. USA, 100 min

Polityka 05.2012 (2844) z dnia 01.02.2012; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Boska"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną