Film

Nazywam się sumienie

Recenzja filmu: "Skyfall", reż. Sam Mendes

Daniel Craig jako James Bond Daniel Craig jako James Bond Forum Film / materiały prasowe
Różne rzeczy można powiedzieć o nowym Bondzie tylko nie to, że jest nudny.
Plakat do najnowszej produkcji o agencie 007Forum Film/materiały prasowe Plakat do najnowszej produkcji o agencie 007

Mimo że większość scen rozgrywa się pod dyktando obowiązujących serię reguł, są też ciekawe pomysły, które wypasionemu efektami kinu akcji z rajdami samochodowymi po ślepych uliczkach i walkami kung-fu na dachach pędzącego pociągu nadają charakter nie tyle jeszcze bardziej atrakcyjnego thrillera, co dość smutnego w sumie i skłaniającego do refleksji dramatu psychologicznego.

Wygląda na to, że twórcy „Skyfall” wyciągnęli wnioski z wielkiego sukcesu „Szpiega”, bo fabuła filmu jako żywo przypomina ekranizację jednej z powieści Le Carre, gdzie nieoczekiwanie w stan oskarżenia zostaje postawiona cała wierchuszka agencji wywiadowczej MI6 stworzonej do ścigania zorganizowanej przestępczości zagrażającej interesom Wielkiej Brytanii i świata. Chodzi o nieodpowiedzialne i nielojalne traktowanie wiernie jej służących agentów, którzy w krytycznych sytuacjach zostają pozbawieni wsparcia i możliwości ratunku. Złota zasada: cel uświęca środki, stosowana w stosunku do swoich przynosi opłakane skutki, czego przykładem zemsta pozostawionego na lodzie w czasie wykonywania misji na Bliskim Wschodzie eksagenta (Javier Bradem upozowany na Jokera w wersji blond). Zdumiewające, że nie on wydaje się w filmie najczarniejszym charakterem tylko M, szefowa organizacji, ucieleśniająca dotychczas najszlachetniejsze cechy matczynej opiekuńczości, troskliwości i wyrozumiałości. Judi Dench w roli diabolicznej szefowej cynicznie manipulującej swoimi podwładnymi jest poruszająca.

Daniel Craig jako maszyna do zabijania, do której powoli dociera perfidia toczącej się gry również zaskakuje pozytywnie. Jest nie tylko mięśniakiem o sprawności Spider-Mana ale bohaterem, chciałoby się powiedzieć, tragicznym, zdającym sobie sprawę z bezmiaru winy swoich zwierzchników, udającym jednak, że tego nie widzi. Poprzednie odcinki z jego udziałem dało się oglądać, ale po wyjściu z kina szybko się o nich zapominało. Ze „Skyfall” jest inaczej, w czym oprócz niego niewątpliwie spora zasługa reżysera Sama Mendesa (zanim debiutował oscarowym „American Beauty” długie lata terminował w teatrze, gdzie wystawiał Szekspira) oraz zachwycającej, melancholijnej piosence Adele.

Skyfall, reż. Sam Mendes, prod. USA, Wielka Brytania, 143 min.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną