Film

Zbrodnie z miłości

Recenzja filmu: „Czarny węgiel, kruchy lód”, reż. Diao Yi’nan

Lun Mei Gwei jako chińska femme fatale Lun Mei Gwei jako chińska femme fatale Aurora Films / materiały prasowe
Chińskie kryminały nieczęsto docierają na nasze ekrany. Krwawe gangsterskie porachunki z elementami sztuk walki opatrzyły się i spowszedniały.

„Czarny węgiel, kruchy lód” (zwycięzca ubiegłorocznego festiwalu w Berlinie) to zupełnie inna liga. Przypomina gęste psychologicznie skandynawskie kino noir z zaskakującymi relacjami. Misterna, trójpoziomowa intryga, osadzona na zaśnieżonej prowincji w środowisku pracowników kopalni, osnuta jest wokół ślimaczącego się śledztwa w sprawie makabrycznych zbrodni. Co kilka lat znajdowane są na hałdach pokrojone i zapakowane w plastikowe siatki szczątki mężczyzn. Dochodzenie prowadzi policjant, typ chandlerowskiego pechowca z wyrzutami sumienia za przypadkową strzelaninę, w wyniku której zginęło jego dwóch kolegów. Po kilku latach picia i staczania się na dno znajduje zatrudnienie w firmie ochroniarskiej, nie tracąc nadziei na wykrycie sprawców zbrodni. Nitki prowadzą do pięknej, małomównej pracownicy pralni. Kobieta początkowo wydaje się główną podejrzaną, później bezbronną ofiarą, by w końcu stać się kimś w rodzaju tragicznej femme fatale. Bohaterów łączy niejednoznaczna więź oparta na erotycznym przyciąganiu, braku zaufania oraz chęci wyładowania frustracji za klęskę poniesioną w miłości. Film trzyma w napięciu, chwilami ogląda się go jak gorzki romans o zawiedzionych nadziejach, innym razem szokuje brutalnym obliczem Chin, kraju z kompletnie rozchwianym systemem wartości, pogubionych wewnętrznie, niespełnionych emocjonalnie ludzi.

Czarny węgiel, kruchy lód, reż. Diao Yi’nan, prod. Chiny, 106 min

Polityka 4.2015 (2993) z dnia 20.01.2015; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Zbrodnie z miłości"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jacek Pasik, brat skazanej za zabójstwo w butiku Ultimo, o pomyłce sądowej

16 grudnia 1997 r. w podziemiach butiku Ultimo przy Nowym Świecie w Warszawie zastrzelono mężczyznę i postrzelono kobietę, która cudem przeżyła. Postrzelona pracowała w tym butiku. Zastrzelony był jej mężem, nie miał nic wspólnego ze sklepem, ale tego dnia przyjechał po żonę do pracy i czekał, aż skończy liczyć utarg, żeby ją odwieźć do domu.

Martyna Bunda
23.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną