Recenzja filmu: „Teoria wszystkiego”, reż. James Marsh

Geniusz kontra Bóg
O takich filmach zwykło się mówić ckliwy, przesłodzony, konwencjonalny, wymuszający współczucie.
Eddie Redmayne w filmowej biografii fizyka Stephena Hawkinga
VIP

Eddie Redmayne w filmowej biografii fizyka Stephena Hawkinga

Gdy tylko bohaterem jest chory nieuleczalnie człowiek rzucający wyzwanie losowi, lekarze rozkładają bezradnie ręce. Okazuje się jednak, że pokonać chorobę można. Ileż to razy taki heroiczny bój irracjonalnej nadziei, nieustępliwości, bezwarunkowej miłości także bliskich pokazywało kino? A jednak „Teoria wszystkiego” bardzo się różni od „Mojej lewej stopy” czy niedawnego przeboju Macieja Pieprzycy „Chce się żyć”. Biografię Stephena Hawkinga, u którego pół wieku temu lekarze wykryli stwardnienie zanikowe boczne i nie dawali mu więcej niż dwa lata życia, twórcy filmu opowiedzieli tak, jak opowiada się baśnie. Geniusz przeciwko Bogu.

Brytyjski astrofizyk, kosmolog, autor licznych prac z dziedziny grawitacji kwantowej, cały swój naukowy wysiłek poświęcił temu, żeby stworzyć w języku matematycznym ostateczną teorię wyjaśniającą sens i cel wszystkiego. W odwecie za jego pychę złośliwy (zazdrosny) Bóg odbiera mu wszystko prócz rozumu. W tej współczesnej wersji Fausta toczy się odwieczny spór o to, ile naprawdę jest warta nieuchwytna abstrakcja (wiedza). I czym w istocie jest życie (miłość). Jedna z bardziej wzruszających scen ma miejsce pod koniec filmu, gdy sparaliżowany Hawking, patrząc na trójkę swoich dorosłych dzieci, mówi do żony, z którą się rozwiódł po 30 latach małżeństwa: zobacz, co udało nam się stworzyć. To nie tani melodramatyzm. Fabuła filmu toczy się wokół wątku małżeństwa Hawkingów, prowadzonego z bolesną szczerością. Eddie Redmayne fenomenalnie ogrywa dramat człowieka walczącego z fizyczną niesprawnością, żegnającego się z rolą męża, ojca, decydującego się w końcu na rozstanie. Felicity Jones w roli jego żony, próbującej w końcu na nowo poukładać sobie życie z innym mężczyzną, jest stuprocentowo wiarygodna. Wielki, dojrzały film o tym, co najtrudniejsze i najważniejsze.

Teoria wszystkiego, reż. James Marsh, prod. Wielka Brytania, 123 min

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną