Film

Zdradzeni

Recenzja filmu: „W cieniu kobiet”, reż. Philippe Garrel

Stanislas Mehran i Clotilde Courau w dramacie stylizowanym na francuską nową falę Stanislas Mehran i Clotilde Courau w dramacie stylizowanym na francuską nową falę Spectator / materiały prasowe
Film w nieco starym stylu, przypominający francuską nową falę, czemu wszak trudno się dziwić, skoro jednym ze współscenarzystów jest Jean-Claude Carrière, który pisał dla Jeana-Luca Godarda.

Reżysera „W cieniu kobiet” Philippe’a Garrela niektórzy krytycy nazywali nawet współczesnym Godardem, ale to chyba komplement na wyrost. Niemniej, pewne analogie do filmów z lat 60. dałoby się znaleźć: minimalistyczna forma, czarno-białe zdjęcia, narrator komentujący akcję. Ta nie jest skomplikowana. Młode małżeństwo: Pierre (Stanislas Mehran) produkuje półamatorsko filmy dokumentalne, wspiera go ofiarnie żona Manon (Clotilde Courau). Pierre poznaje dziewczynę, z którą zaczyna romans, i ma wyrzuty sumienia, lecz to dopiero początek jego zgryzot. Jak się bowiem okaże, inni też zdradzają, nie tylko w scenach łóżkowych. Nawet kombatant ruchu oporu okazuje się paskudnym kłamcą.

Akcja dzieje się w Paryżu, który, jak pisano po francuskiej premierze, przypomina wioskę. Młodym Polakom, którzy tak często narzekają na trudny start w dorosłość, radzę zwrócić uwagę na poziom życia filmowych bohaterów. Nie ma czego im zazdrościć.

W cieniu kobiet, reż. Philippe Garrel, prod. Francja/Szwajcaria, 73 min

Polityka 45.2015 (3034) z dnia 03.11.2015; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Zdradzeni"
Reklama

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną