Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Film

Seria bez popisu

Recenzja filmu: „Iluzja 2”, reż. Jon M. Chu

Od lewej: Dave Franco, Lizzy Caplan, Jesse Eisenberg i Woody Harrelson - gwiazdy „Iluzji 2” Od lewej: Dave Franco, Lizzy Caplan, Jesse Eisenberg i Woody Harrelson - gwiazdy „Iluzji 2” Monolith Films / materiały prasowe
Czuje się, że to ukłon pod adresem chińskiej widowni, mającej zapewnić godziwy zwrot poniesionych kosztów. Żadna magia. Czysty biznes.

Czym jest magia? Nie panowaniem nad rzeczywistością, tylko nad umysłami widzów. Niewybaczalnym błędem „Iluzji 2” jest to, że mnożąc w nieskończoność liczbę trików, szybko traci panowanie nad umysłami (zainteresowaniem) publiczności. Chaotyczna, ciężkostrawna akcja sequela, beztrosko przemieszczająca się z Nowego Jorku, Makau do Londynu, pozornie kusi nadmiarem atrakcji. Doświadczona drużyna magików ze świeżo pozyskaną pięknością Lizzy Caplan pod wodzą nieustraszonego Marka Ruffalo otrzymuje zadanie wykradzenia czipa z algorytmem łamiącym dostęp do każdego komputera na ziemi. W tę dziecinną fantazję rodem z awanturniczego komiksu stosunkowo łatwo jeszcze uwierzyć. Znacznie gorzej z szytym grubymi nićmi psychologicznym uwiarygodnieniem ekstrawaganckich zachowań iluzjonistów, dla których sztuki walki, przechodzenie przez ściany czy nagłe znikanie w kałuży to normalka. Gdy po raz kolejny filmowa sceneria rozpada się niczym domek z kart, ukazując swój fałsz i dowodząc, że wszystko jest czyjąś manipulacją, zamiast olśnienia pozostaje wrażenie nużącej lub – jak kto woli – irytującej gry w kotka i myszkę. „Iluzji 2” nie pomaga też dodany na siłę wątek rozgrywający się na Dalekim Wschodzie. Czuje się, że to ukłon pod adresem chińskiej widowni, mającej zapewnić godziwy zwrot poniesionych kosztów. Żadna magia. Czysty biznes.

Iluzja 2, reż. Jon M. Chu, prod. USA, 122 min

Polityka 28.2016 (3067) z dnia 05.07.2016; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Seria bez popisu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną