Film

Seria bez popisu

Recenzja filmu: „Iluzja 2”, reż. Jon M. Chu

Od lewej: Dave Franco, Lizzy Caplan, Jesse Eisenberg i Woody Harrelson - gwiazdy „Iluzji 2” Od lewej: Dave Franco, Lizzy Caplan, Jesse Eisenberg i Woody Harrelson - gwiazdy „Iluzji 2” Monolith Films / materiały prasowe
Czuje się, że to ukłon pod adresem chińskiej widowni, mającej zapewnić godziwy zwrot poniesionych kosztów. Żadna magia. Czysty biznes.

Czym jest magia? Nie panowaniem nad rzeczywistością, tylko nad umysłami widzów. Niewybaczalnym błędem „Iluzji 2” jest to, że mnożąc w nieskończoność liczbę trików, szybko traci panowanie nad umysłami (zainteresowaniem) publiczności. Chaotyczna, ciężkostrawna akcja sequela, beztrosko przemieszczająca się z Nowego Jorku, Makau do Londynu, pozornie kusi nadmiarem atrakcji. Doświadczona drużyna magików ze świeżo pozyskaną pięknością Lizzy Caplan pod wodzą nieustraszonego Marka Ruffalo otrzymuje zadanie wykradzenia czipa z algorytmem łamiącym dostęp do każdego komputera na ziemi. W tę dziecinną fantazję rodem z awanturniczego komiksu stosunkowo łatwo jeszcze uwierzyć. Znacznie gorzej z szytym grubymi nićmi psychologicznym uwiarygodnieniem ekstrawaganckich zachowań iluzjonistów, dla których sztuki walki, przechodzenie przez ściany czy nagłe znikanie w kałuży to normalka. Gdy po raz kolejny filmowa sceneria rozpada się niczym domek z kart, ukazując swój fałsz i dowodząc, że wszystko jest czyjąś manipulacją, zamiast olśnienia pozostaje wrażenie nużącej lub – jak kto woli – irytującej gry w kotka i myszkę. „Iluzji 2” nie pomaga też dodany na siłę wątek rozgrywający się na Dalekim Wschodzie. Czuje się, że to ukłon pod adresem chińskiej widowni, mającej zapewnić godziwy zwrot poniesionych kosztów. Żadna magia. Czysty biznes.

Iluzja 2, reż. Jon M. Chu, prod. USA, 122 min

Polityka 28.2016 (3067) z dnia 05.07.2016; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Seria bez popisu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

„Zielony rycerz. Green Knight”: filmowy powrót do mitycznej Brytanii

W filmie „Zielony rycerz. Green Knight” Davida Lowery’ego oglądamy Króla Artura i jego rycerzy Okrągłego Stołu. Znowu. Co takiego tkwi w legendach arturiańskich, że współczesna kultura regularnie do nich wraca?

Marcin Zwierzchowski
27.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną