Film

Życie po stracie

Recenzja filmu: „Nie ma mowy!”, reż. Sean Mewshaw

Jason Sudeikis i Rebecca Hall w nie do końca typowej komedii romantycznej Jason Sudeikis i Rebecca Hall w nie do końca typowej komedii romantycznej Best Film / materiały prasowe
Atutem tego filmu jest piękna muzyka autorstwa muzyka folkowego Damiena Jurado.

Gdy Hannah (Rebecca Hall), młoda wdowa po kultowym muzyku folkowym, sprząta grób, butelkę whisky i skręta od fana zabiera do domu. Jeździ pick-upem, mieszka w odludnym stanie Maine i pisze biografię męża. Zaciekle broni dostępu i kontroluje poświęconą mu narrację, ale jest zbyt blisko, by uczciwie o zmarłym napisać. Prosi więc o pomoc Andrew, nowojorskiego pisarza (Jason Sudeikis), ten ma przez jakiś czas mieszkać i pracować w jej domu. Film zbudowany jest na znanej z komedii romantycznych osi: nienawidzą się, więc pokochają. Ale tym, co czyni „Nie ma mowy!” ciekawym, wzruszającym i niepokojącym, jest nieunikanie, nawet w gatunkowych schematach, tematu przeżywania śmierci kogoś bliskiego. Andrew też reprezentuje niezdrowe zainteresowanie umieraniem: nie ma problemu z przejrzeniem pamiątek, z przeczytaniem dokumentacji medycznej albo odsłuchaniem samemu ostatniej, napisanej dla Hannah piosenki. Debiutujący obrazem „Nie ma mowy!” reżyser Sean Mewshaw i scenarzystka Desiree Van Til pochodzą z Maine, a Van Til ma za sobą przeżycie straty bliskiej osoby – i ten osobisty aspekt w filmie widać i czuć. Dodatkowym atutem jest piękna muzyka autorstwa muzyka folkowego Damiena Jurado.

Nie ma mowy!, reż. Sean Mewshaw, prod. Kanada, USA, 104 min

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak nie skrzywdzić swoich dzieci

Anna Górska o tym, jak radzić sobie z przekonaniem o niesprawiedliwym traktowaniu w dzieciństwie.

Joanna Cieśla
13.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną