Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Film

Urwani ze smyczy

Recenzja filmu: „Sekretne życie zwierzaków domowych”, reż. Chris Renaud, Yarrow Cheney

mat. pr.
Myśli przewodniej w scenariuszu „Sekretnego życia...” zabrakło.

„Sekretne życie zwierzaków domowych”, film wytwórni Universal Pictures, opowiada bardzo podobną historię do „Toy Story”. Tylko zamiast ożywających pod nieobecność ludzi zabawek z pierwszej animacji Pixara – kowboja i astronauty – mamy tu dwa niedogadujące się ze sobą psy: teriera Maxa i przyprowadzonego ze schroniska nowego kolegę, kundla Duke’a. Szczerzący kły wrogowie będą musieli się szybko zakolegować, kiedy zaczną im zagrażać bezpańskie zwierzęta zamieszkujące nowojorskie kanały ściekowe.

Film mógłby zadać całkiem poważne pytanie: czy lepiej miejskim zwierzętom na wolności czy kiedy czekają w zamknięciu na codzienny krótki spacer? Jednak myśli przewodniej w scenariuszu „Sekretnego życia...” zabrakło. W pierwszych minutach animacja jest całkiem zabawna (większość dobrych gagów jest do odnalezienia w zwiastunie), ale szybko zmienia się w serię przypadkowych scen pościgów, kraks samochodowych (psy porywają nowojorską żółtą taksówkę) i niewyjaśnionych, absurdalnych zwrotów akcji. Przykładowo: Duke i Max trafiają do fabryki parówek i przejeżdżając na taśmie produkcyjnej przez zamrażalnię, zaczynają fantazjować, że zjadają parówki tańczące hula i mięso skaczące z trampoliny.

Ta skąpana w kolorach musztardy i keczupu psychodeliczna i zupełnie przypadkowa scena nie została nawet ładnie zanimowana. Oprócz oryginalnych pomysłów w scenariuszu zabrakło reżyserom – Chrisowi Renaudowi i Yarrowowi Cheneyowi – również funduszy, dzięki którym to Pixar wypuszcza ze swojego studia wycyzelowane filmy.

Sekretne życie zwierzaków domowych
, reż. Chris Renaud, Yarrow Cheney, prod. Japonia/USA, 87 min

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Przerwane porwanie: koszmar 14-latki z Poznania. „To już z nią zostanie”

Tylko niesamowity zbieg okoliczności sprawił, że policji udało się przerwać udrękę 14-latki porwanej w Poznaniu przez matkę jej koleżanki. Było golenie głowy, przypalanie papierosami, gwałt. Co dalej by wymyśliła ta kobieta?

Violetta Krasnowska
03.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną