Film

Nie gdzie, tylko kiedy

Recenzja serialu: „Dark”, reż. Baran bo Odar, Jantje Friese

Louis Hofmann jako Jonas Kahnwald w obliczu tajemnicy Louis Hofmann jako Jonas Kahnwald w obliczu tajemnicy Netflix / materiały prasowe
Ważną rolę w całej intrygującej i sprawnie opowiedzianej historii odgrywa pobliska elektrownia jądrowa.

Dziesięcioodcinkowa, oryginalna niemiecka produkcja Netflixa jest porównywana do niedawnego hitu platformy – amerykańskiego serialu „Stranger Things”. Słusznie i niesłusznie, bo podobieństwa są wprawdzie liczne, ale różnice znaczące i to one decydują, że „Dark” obejrzeć warto. Akcja dzieje się w prowincjonalnym miasteczku Winden, w którym od dekad znikają bez wieści dzieci – chłopcy. Równie ważne jak sama zagadka zaginięć i jej próby rozwiązania są obserwacje psychologiczne, jak z traumą zmagają się członkowie rodzin zaginionych, jak infekuje miasteczko. Kolejne zaginięcie otwiera przyschniętą ranę, wracają wspomnienia, pojawia się też coraz więcej tajemniczych znaków, aż wreszcie cofamy się do 1986 r., oglądamy młodsze wersje bohaterów w otoczeniu przedmiotów sprzed trzech dekad, dudni muzyka z epoki. Ważną rolę w całej intrygującej i sprawnie opowiedzianej historii odgrywa pobliska elektrownia jądrowa. Całość zaś dotyczy natury czasu, serial reklamuje hasło „Nieważne gdzie, ważne kiedy”.

Dark, autorzy: Baran bo Odar i Jantje Friese, Netflix, od 1 grudnia

Polityka 48.2017 (3138) z dnia 28.11.2017; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie gdzie, tylko kiedy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Ghislaine Maxwell, kobieta, która pomogła Epsteinowi zbudować harem

Córka brytyjskiego magnata prasowego miała werbować dla swojego przyjaciela Jeffreya Epsteina młode, przeważnie nieletnie dziewczęta. Jak absolwentka Oxfordu mogła wejść w tę rolę?

Tomasz Zalewski
18.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną