Film

Boro-Porno-Retro

Recenzja filmu: „Love Express. Przypadek Waleriana Borowczyka”, reż. Kuba Mikurda

„Love Express. Przypadek Waleriana Borowczyka”, reż. Kuba Mikurda „Love Express. Przypadek Waleriana Borowczyka”, reż. Kuba Mikurda Against Gravity / materiały prasowe
Walerian Borowczyk był postacią tyleż enigmatyczną co niedającą się łatwo zaszufladkować. Na swój sposób tragiczną.

Prekursor surrealistycznego kina absurdu, filar powojennej awangardy filmowej. Od 1959 r. na emigracji w Paryżu, z miejsca okrzyknięty geniuszem. Francuzi porównywali go z Beckettem, Ionesco, nazywali artystą o nieokiełznanej wyobraźni, eksplorującym tematy szeroko rozumianego zniewolenia („Goto, wyspa miłości”). A później zupełnie nieoczekiwanie stał się ikoną europejskiej rewolucji seksualnej, ekspertem od obalania tabu w sztuce, by skończyć jako osamotniony wyrobnik tłukący dla pieniędzy różowe opowieści dla dorosłych. Kuba Mikurda poświęcił mu pełnometrażowy dokument „Love Express”, z ambicjami nakreślenia rzetelnego i w miarę wszechstronnego portretu zapomnianego artysty. Film Mikurdy nie analizuje erotomańskiej pasji bohatera, zamiast tego wystawia mu pomnik. Nie dopuszcza przy tym do głosu feministycznej krytyki. Pomija prywatność reżysera, nie udziela głosu rodzinie. Fakt, przynosi wyśmienitych rozmówców – jak Andrzej Wajda, Terry Gilliam, Slavoj Žižek, Marc Cousins – ale należało się spodziewać więcej.

Love Express. Przypadek Waleriana Borowczyka, reż. Kuba Mikurda, premiera HBO 10 czerwca

Polityka 23.2018 (3163) z dnia 05.06.2018; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Boro-Porno-Retro"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną