Film

Bliska polityka

Recenzja filmu: „Niedobrani”, reż. Jonathan Levine

Seth Rogen i Charlize Theron w „Niedobranych”. Seth Rogen i Charlize Theron w „Niedobranych”. Monolith Films / materiały prasowe
Relacja głównych bohaterów nie mogłaby się udać w realnym świecie, ale amerykańskie kino to jednak inna rzeczywistość, a efekt jest całkiem rozrywkowy.

Seth Rogen zawsze gra postaci, które się lubi i którym bez problemu można kibicować. To ikona amerykańskich filmów komediowych. Ale Charlize Theron? Okazuje się, że jest jedną z bardzo niewielu aktorek, które swobodnie czują się w dramatach, w filmach futurystycznych i sensacyjnych, a do tego ma również idealne wyczucie gagu. Oboje są czarujący w udanej, bardzo zabawnej historii romantycznej napisanej przez Dana Sterlinga i Liz Hannah, scenarzystów odpowiedzialnych także za „Czwartą władzę” Stevena Spielberga i za „Wywiad ze słońcem narodu” (film z Rogenem, który sprowokował słynny atak hakerów na wytwórnię Sony Pictures). „Niedobrani” swobodnie łączą wątki polityczne z uczuciowymi. Fred Flarsky (Rogen) jest bezrobotnym i bezkompromisowym dziennikarzem. Choć zbierając materiał do reportażu o środowisku neonazistów, daje sobie nawet wytatuować kawałek swastyki, to nie wytrzymuje i zwalnia się, gdy jego gazetę przejmuje populistyczny potentat (Andy Serkis ucharakteryzowany na Steve’a Bannona z Breibarta). Zaczyna pomagać pisać przemówienia dla Charlotte Field (Theron), kobiety pozostającej – wydawałoby się – poza jego zasięgiem, otoczonej wianuszkiem agentów specjalnych sekretarz stanu i kandydatki na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ich relacja nie mogłaby się udać w realnym świecie, ale amerykańskie kino to jednak inna rzeczywistość, a efekt jest całkiem rozrywkowy.

Niedobrani (Long Shot), reż. Jonathan Levine, prod. USA 2019, 125 min

Polityka 19.2019 (3209) z dnia 07.05.2019; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Bliska polityka"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną