Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Film

Milczenie Lorny

Recenzja filmu: "Milczenie Lorny", reż. bracia Dardenne

Gdy Albanka godzi się wyjść fikcyjnie za mąż

W perfekcyjnie zrealizowanym moralitecie „Milczenie Lorny” bracia Dardenne („Dziecko”, „Rosetta”) powracają do problemu kary i winy. Tym razem rzecz dotyczy sumienia albańskiej emigrantki, która staje się narzędziem w rękach mafii. Grana koncertowo przez Artę Dobroshi młoda dziewczyna chce tylko uzyskać belgijskie obywatelstwo i uzbierać pieniądze na prowadzenie baru w Liège. Cena, jaką musi zapłacić za spełnienie swoich marzeń, jest jednak wysoka.

Twórcy filmu, choć ułożyli zgoła kryminalną fabułę, koncentrują uwagę prawie wyłącznie na zachowaniach i psychologii bohaterki. Albanka zgodziła się wyjść fikcyjnie za mąż za ciężko uzależnionego narkomana. Małżeństwo, potraktowane jako transakcja handlowa, dało jej paszport i prawo do pracy. Sądziła, że dla jej uczuć będzie to decyzja bez znaczenia. Że tak nie jest, przekonuje się, gdy mafia zmusza ją do współudziału w morderstwie tego człowieka. Dla nich – zwykłego śmiecia. Dla niej – godnego litości, bezbronnego mężczyzny, błagającego ją o pomoc. Dylemat: ile jest warte ludzkie życie, jak daleko można się posunąć, zagłuszając w sobie emocje, wyznacza moralną oś i sens filmu.

Wrażliwe, poruszające, głęboko sięgające kino, z jakim ostatnio niezbyt często mamy do czynienia.

Reklama

Czytaj także

Rynek

Mieszkania: ani kupić, ani wynająć. Prawdziwy dramat, fałszywe recepty władzy

Załamanie na rynku nieruchomości to społeczny dramat. Idealny temat na kampanię wyborczą. Po klęsce Mieszkania Plus rząd obiecuje tańsze kredyty, zapowiada walkę z patodeweloperami i zagranicznymi funduszami, które wykupują całe bloki. I diagnozy są tu fałszywe, i recepty.

Cezary Kowanda
04.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną