Film

Lwica

Recenzja filmu: "Lwica" reż. Pablo Trapero

Film jest chłodnym, a przez to bardzo wzruszającym zapisem buntu młodej matki.

Codzienność za kratami to jeden z ulubionych tematów kina sensacyjnego, podjęty z wyjątkowym wyczuciem przez latynoskiego reżysera Pablo Trapero. W „Lwicy” Argentyńczyk buduje dramat 20-letniej studentki (świetna rola Martiny Gusman) skazanej na wieloletnią odsiadkę za to, że w szale zazdrości zabiła kochanka zdradzającego ją chłopaka. Kto tak naprawdę jest winny zabójstwa – nie wiadomo. Zagadka kryminalna nie zostaje do końca wyjaśniona, zresztą nie ona wydaje się w filmie najważniejsza. Reżysera interesują raczej konsekwencje macierzyństwa.

I zmieniającej się pod wpływem nowej sytuacji mentalności niedoświadczonej, agresywnej kobiety, która zgodnie z obowiązującym prawem po czterech latach samotnego wychowywania dziecka w więziennych warunkach musi je oddać do domu opieki. W „Lwicy” udało się uchwycić trudny proces budzenia się odpowiedzialności, dojrzewania młodej dziewczyny, na którą zwalają się wszystkie nieszczęścia świata.

Mimo to nietracącej nadziei, marzącej o zmianie swojego losu, rozpaczliwie walczącej o ocalenie godności, o zachowanie resztek uczuć, miłości. Zaletą świetnie zrealizowanej, poruszającej opowieści Trapero jest i to, że nie nosi ona znamion sentymentalizmu, że reżyser nie gra z widzem nie fair, nie lituje się i nie wymusza współczucia dla swojej bohaterki. Jego film jest chłodnym, a przez to bardzo wzruszającym zapisem buntu młodej matki, próbującej stawić czoła tragedii.

 

Polityka 24.2009 (2709) z dnia 13.06.2009; Kultura; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Lwica"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną