Recenzja gry: „Śródziemie: Cień Mordoru”

Apokryf Tolkiena
Te zmagania mogą się podobać.
materiały prasowe

Gdzieś na peryferiach Tolkienowskiej gawędy, jeszcze przed wydarzeniami opisanymi we „Władcy Pierścieni”, zwiadowca Gondoru Talion prowadzi własną wojnę z Mordorem. Żądny zemsty za śmierć najbliższych, tropi zaufanego dowódcę armii Saurona. Rzetelnie zrobiono w tej grze niemal wszystko, z wyjątkiem scenariusza – co w apokryfie do historii Śródziemia boli szczególnie. Świetnym pomysłem okazało się przyznanie światu gry ograniczonej autonomii. Ork, który pokona Taliona, każdorazowo dostanie awans i urośnie w potęgę. Spotkany ponownie stanowić będzie jeszcze twardszy orzech do zgryzienia. Na szczęście Talion też ma okazje, by się podciągnąć. I te zmagania mogą się podobać.

 

Śródziemie: Cień Mordoru, Monolith, Cenega, Xbox One, X360, Windows, PS3, PS4

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną