Gry

Pejzaże w HDR

Recenzja gry: „Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds”

materiały prasowe
Stary schemat fabularny w nowym sosie.

Chyba żadna ubiegłoroczna gra nie prezentowała się równie efektownie – zwłaszcza na ekranach telewizorów obsługujących technologię HDR (zwiększony kontrast, żywsze kolory), z myślą o których ją stworzono – jak „Horizon Zero Dawn”. Wrażenie robiła także egzotyka świata, w którym żyjące w plemionach niedobitki ludzkości polowały na maszyny, wyglądające i zachowujące się jak dzikie zwierzęta. Była to jednak opowieść zamknięta mimo sugestii twórców, że ciąg dalszy nastąpi. Twórcy dodatku „The Frozen Wilds” stanęli więc przed trudnym wyzwaniem dopisania wiarygodnej i angażującej kontynuacji. Niestety, polegli, odgrzewając stary schemat fabularny w nowym sosie. Główna protagonistka wyprawia się na nowe, skute lodem terytorium, odkrywa nowe plemię, walczy z nowymi maszynami, ale tak naprawdę niczego nowego tu nie ma, poza pejzażami.

Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds, Guerilla Games, Sony, PlayStation 4

Polityka 3.2018 (3144) z dnia 16.01.2018; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Pejzaże w HDR"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną