Książki

Ogniem i mrozem

Ranking hucpiarstwa

TĘCZA Cezarego Bodzianowskiego z 1995 r. TĘCZA Cezarego Bodzianowskiego z 1995 r. Monika Chojnicka / Fundacja Galerii Foksal
Artysta Rafał Betlejewski podpalił niedawno stodołę w hołdzie ofiarom z Jedwabnego. Tego rodzaju spektakularne gesty, aczkolwiek z reguły krytykowane, najlepiej trafiają dziś do masowej wyobraźni. Gdzie kończy się sztuka, a zaczyna hucpa?
PŁONĄCA STODOŁA Rafała BetlejewskiegoMichał Tuliński/Forum PŁONĄCA STODOŁA Rafała Betlejewskiego

Prosta artystyczna demonstracja ma wiele zalet. Jej z reguły niezłożony ideologiczny przekaz łatwo trafia do odbiorcy i do krytyka. Jak gest Kozakiewicza w sporcie czy Szczepkowskiej w teatrze. Przygotowanie nie wymaga godzin harówki w pracowni. W zabieganym świecie nie zabiera odbiorcom zbyt wiele czasu. Ba, ma szansę natychmiast trafić do medialnych newsów, bo da się ją przetrawić w dziesięciu sekundach. telewizyjnego obrazu lub w trzech wierszach prasowego tekstu. Bez niuansów, subtelności i kontekstów, na które nie ma czasu nikt poza wyrafinowanymi badaczami kultury.

Ale niesie też ze sobą pewną wewnętrzną, trudną do pokonania, antynomię. Z jednej strony taki artystyczny gest to wyjście naprzeciw współczesnej kulturze masowej – widz otrzymuje towar w pigułce, którego odbiór nie wymaga nadmiernego wysiłku intelektualnego. Twórczy zabieg zostaje więc łatwo i powszechnie dostrzeżony, ale też i powszechnie oceniony, jednak nie według subtelnych standardów krytyki, ale według potocznych, ludycznych standardów wiedzy o sztuce i jej rozumienia. A te zazwyczaj każą widzieć tłumowi w twórcy dziwaka, oszołoma, żartownisia, a nawet hochsztaplera. Widz masowy popatrzy, ale nie uszanuje, zaciekawi się, ale z reguły nie zaakceptuje.

Skąd się wziął taki artystyczny gest? Z kilku źródeł. U jego zarania (jak zresztą u zarania wszystkiego, co w sztuce XX w. okazało się rewolucyjne i wywrotowe) stał Marcel Duchamp z pisuarem jako obiektem wystawowym, wąsami domalowanymi Monie Lisie itd. Później gest zatriumfował w malarstwie – farba wylewana przez Pollocka wprost z kubła na płótno czy chaotyczne, niekontrolowane maźnięcia pędzlem Kline’a. Aż wreszcie nadeszły lata 60. XX w., a wraz z nimi happening i konceptualizm. Ten pierwszy upowszechnił gest jako dzieło sztuki – obserwowane przez widza, dla którego sama postać twórcy jest równie ważna jak efekty jego działania. Ten drugi zaś zasłużył się lekceważeniem warsztatu i przekonaniem, że w sztuce najważniejszy jest sam pomysł, myśl, idea, które najlepiej wyrażać najprostszymi środkami.

Artystyczne gesty bywają różne: bluźniercze i heroiczne, mądre i kabotyńskie, wyrafinowane i naiwne, szczere oraz heroiczne i wyrachowane, silne i miałkie, przejmujące i wywołujące śmiech. Dziś może nieco mniej popularne aniżeli w latach 60. i 70. XX w., od czasu do czasu potrafią jednak zelektryzować publiczność.

Oto przegląd najbardziej znanych, dziwacznych, ekstrawaganckich i spektakularnych spośród nich...

 

 

Polska

1. Julita Wójcik obierająca ziemniaki w Zachęcie (2001 r.). Dla wszelkich przeciwników sztuk awangardowych w kraju artystka stała się (i do dziś pozostała) sztandarowym symbolem artystycznej hucpy i banału.

2. Jacek Markiewicz wystawiający własną kupę na wystawie „Miejsca nie miejsca” (2002 r.). „Pierwotny pomysł był inny, miałem obsikać ściany” – przyznał artysta w jednym z wywiadów. I dodał: „Zrobiłem to zresztą z dbałością o formę powstającego obiektu, byłem świadomy każdego formującego materię gestu...”.

3. Zuzanna Janin „Widziałam własną śmierć” (2003 r.). Artystka starannie zainscenizowała odejście z tego świata wraz z publikacją nekrologów i ceremonią na cmentarzu. Przebrana za staruszkę Janin wszystko oglądała i filmowała.

4. Paweł Althamer „Bródno 2000”. Przykład na to, że artystyczne gesty mogą też być mądre i budujące. Twórcy udało się skrzyknąć wszystkich mieszkańców wielkiego bloku mieszkalnego, by o określonej godzinie tak pogasili i pozapalali światła w swych mieszkaniach, by utworzyć napis „2000”.

5. Cezary Bodzianowski „Tęcza” (1995 r.). Nagi, pomalowany w barwne pasy artysta rozpiął tęczę w swojej łazience między wanną a muszlą klozetową. Jedynym świadkiem zdarzenia była jego żona. Praktycznie większość z akcji Bodzianowskiego mogłaby znaleźć się w tym rankingu. I niemal wszystkie, choć na pozór wydają się bez sensu, mają niezaprzeczalny urok.

6. Elżbieta Jabłońska „83 kelnerów i pomocnik” (2006 r.). A wszyscy oni obsługiwali gości, którzy przybyli na wernisaż wystawy artystki do łódzkiej galerii Atlas Sztuki i sami stanowili jedyne na wystawie dzieło sztuki. Zabawne, przewrotne, ironiczne.

7. Tadeusz Kantor „Panoramiczny happening morski” (Osieki 1967 r.). Konieczny do odnotowania już choćby dlatego, że uważany za jeden z pierwszych i najważniejszych w kulturze polskiej. A w jego ramach m.in. ubrany we frak artysta, stojący na drabinie i dyrygujący morskimi falami.

8. Akademia Ruchu „Kolejka wychodząca ze sklepu” (1976 r.). Jedna z wielu udanych gorzko-zabawnych demonstracji AR w przestrzeni publicznej w smutnych latach 70. XX w. Kontekst społeczno-polityczny był oczywisty.

9. Grupa The Krasnals podrzucająca potajemnie gipsowe ogrodowe krasnale i świnki na terenie Berlin Biennale (2008 r.). Udana prowokacja i zabawna kontestacja światowego art worldu.

10. Rafał Betlejewski „Płonie stodoła” (2010 r.). Trudno jednak będzie się przebić autorowi z tym i innymi projektami do rodzimego art worldu, dla którego jest artystą-samozwańcem. Gdyby reprezentowała go słynna galeria, to co innego.

 

 

Świat

1. Qi Lei „The Ice Burial” (1991 r.). W ramach artystycznej akcji ów 23-letni Chińczyk dał się zamrozić. Nieodwracalnie. Trudno powiedzieć, czy bardziej podziwiać radykalizm twórczy, czy głupotę.

2. Marcel Duchamp i Man Ray „Elevage de Poussiere” (1920 r.). Chyba najbardziej absurdalne spośród dokonań artystycznych Duchampa, polegające na założeniu hodowli kurzu na jego innej pracy – „Wielkiej szybie”. Także klasyk.

3. Chris Burden „Shoot” (1971 r.). Happening polegał na tym, że artysta kazał się postrzelić z broni palnej w ramię. W zestawieniu mogłoby się zresztą znaleźć wiele z jego artystycznych dokonań, jak choćby „Trans-Fixed”, gdy Burden dał się przybić gwoździami do samochodu, czy „Through the Night Softly”, gdy czołgał się nago po pokruszonym szkle.

4. John Cage „4’33’’ (1952 r.). Utwór na orkiestrę, składający się z 4 minut i 33 sekund ciszy. Absolutna klasyka.

5. Wolfgang Flatz „Fleisch” (2000 r.). Akcja artystyczna polegała na zrzuceniu z helikoptera, z wysokości 40 m, martwej krowy. W momencie uderzenia o ziemię wypełniona petardami krowa eksplodowała.

6. Jannis Kounellis (1969 r.) wystawił w rzymskiej galerii L’Attico jako dzieło sztuki „12 żywych koni”. Konia wystawiał także Maurizio Cattellan (1986 r.), tym razem podciągając go w specjalnej uprzęży pod sufit galerii.

7. Valie Export „Tapp und Tastkino” (1968 r.). Artystka wędrowała po Wiedniu ubrana w tekturowe pudło z dwoma otworami na wysokości piersi. Zachęcała przypadkowych przechodniów, by wkładali do środka ręce i ją dotykali.

8. Rassim Krastev „Correction 1996–98”. Bułgarski artysta w ramach twórczej akcji postanowił pięknie wymodelować na siłowni swoje ciało. Zajęło mu to dwa lata, a za projekt zapłaciły zachodnie instytucje artystyczne. Stanął w ten sposób w śmiałej opozycji do wielu znanych twórców, którzy swe ciała jedynie kaleczyli (Burden, Schwarzkogel, Abramovic, Pane).

9. Martin Creed „Work 79” (1993 r.) – to kawałek gumy do żucia przyklejony do ściany. Jest jeszcze m.in. „Work 88”, czyli zmięta w kulkę kartka formatu A4, i „Work 227”, czyli zapalające się i gasnące na przemian światło, za które to dzieło otrzymał prestiżową Nagrodę Turnera. Absurd plus minimalizm.

10. Komar i Melamid „Collaboration with animals” (1999 r.). Na Biennale w Wenecji para rosyjskich artystów odstąpiła swe miejsce... bohomazom, które trąbami namalowały tajlandzkie słonie.

 

Polityka 33.2010 (2769) z dnia 14.08.2010; Kultura; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Ogniem i mrozem"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Homofobusy jeżdżą po polskich miastach. Szokują i wykluczają

Homofobusy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje na temat osób LGBT. To akcja Fundacji Pro-Prawo do Życia, która wbrew nazwie odmawia osobom nieheteroseksualnym prawa do wolnego od dyskryminacji życia w Polsce.

Agata Szczerbiak
17.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną