Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Cena pięknego marzenia

Recenzja książki: Timothy Snyder, "Czerwony książę"

Przeplatają się tu wątki światowej polityki, walki wywiadów, losów wielkich arystokratycznych rodów, miłości i seksu (obu orientacji)

Poważny profesor prestiżowego Uniwersytetu Yale opisał historię, w której przeplatają się wątki światowej polityki, walki wywiadów, losów wielkich arystokratycznych rodów, a wreszcie miłości i seksu (obu zresztą orientacji). Prócz pasjonującej opowieści dostajemy też błyskotliwy wykład dziejów Europy – począwszy od XIII w., a skończywszy na czasach współczesnych. A główny akcent dotyczy sprawy wciąż żywej: mechanizmów kształtowania się poczucia narodowego i państwowego w naszej środkowowschodniej części kontynentu.

Oto urodzony w 1895 r. książę Wilhelm von Habsburg, członek bodaj najsłynniejszej wówczas rodziny panującej w Europie, mając niespełna 20 lat postanowił, że stanie na czele kraju wyidealizowanego podczas dziecięcych podróży – Ukrainy. Ma to też być sposób na ocalenie pozycji dynastii w obliczu nasilających się w I połowie minionego stulecia nacjonalizmów. Skądinąd ojciec Wilhelma, Stefan von Habsburg, miał podobny plan: tyle że zamierzał objąć koronę uwolnionej od zaborców Polski – z taką też nadzieją wychowywał swoje dzieci.

Aby zrealizować marzenia, Wilhelm najpierw walczy we wschodnich kampaniach I wojny światowej (pod mundurem austriackiej armii nosi białą koszulę z ukraińskimi haftami). Potem – z polecenia cesarza Karola – podejmuje się dyplomatycznej misji przekonania ukraińskich elit do idei wyzwolenia pod berłem Habsburgów. Gdy rusza ofensywa bolszewicka ocenia bez złudzeń: „Albo przeciwnik zdoła mnie stąd wyrzucić i będzie rusyfikował, albo mnie uda się tu pozostać i będę ukrainizował”. Habsburski książę przystępuje do budowania nowego narodu: chce przemienić chłopów, którzy mówią po ukraińsku, w chłopów ukraińskich.

Za wroga uważa też Polskę, bo traktatem ryskim podzieliła się terytorium ukraińskim z Sowietami. Stefan von Habsburg, który uważa się za Polaka, zrywa wtedy stosunki z najmłodszym synem.

Niezrażony Wilhelm w Wiedniu, a potem w Paryżu nawiązuje kontakty z przedstawicielami ukraińskiej emigracji i korzystając z magii nazwiska próbuje zbierać pieniądze na sfinansowanie oddziałów do inwazji na bolszewicką Rosję. Równocześnie prowadzi bujne życie towarzysko-erotyczne (skądinąd za pieniądze z majątku w Żywcu przysyłane przez braci).

W końcu ukraińskie zauroczenie prowadzi go do flirtu z nazizmem: III Rzeszę postrzega – jak wielu ukraińskich emigrantów – jako jedynego sojusznika w marzeniach o niepodległości. Nic to, że jeden z jego braci w 1939 trafia do więzienia gestapo jako polski oficer, a okupant przejmuje żywieckie dobra.
W końcu i Wilhelm dostrzega, że Hitler traktuje Ukraińców jako podludzi, a ich ziemię jako źródło żywności dla Rzeszy. Nawiązuje więc kontakt z alianckim wywiadem: jego wiedeński apartament staje się ośrodkiem antynazistowskiego szpiegostwa, a ukraińscy przyjaciele – współpracownikami. Kontakty te utrzymuje też po zakończeniu wojny: alianci w zamian za informacje o ZSRR, obiecują zrzucać nad terytorium Ukrainy materiały propagandowe i pomagać antykomunistycznej partyzantce. Sowieci reagują bezwzględnie: 26 sierpnia 1947 r. w biały dzień porywają księcia z ulicy w Wiedniu i wywożą – najpierw, o ironio, do Lwowa, a potem do Kijowa. W maju 1948 r. zostaje skazany na 25 lat więzienia za dążenie do objęcia ukraińskiego tronu oraz o współpracę z brytyjskim i francuskim wywiadem podczas II wojny światowej (bo i to uznano za wrogie ZSRR) oraz po jej zakończeniu. Umiera w więzieniu ledwie 6 dni po orzeczeniu wyroku – podobno na gruźlicę. Na dodatek rodzinna Austria w 1952 r. stwierdza, że… Wilhelm von Habsburga nie był nigdy jej obywatelem.

Losy Wilhelma stają się dla brytyjskiego badacza okazją do postawienia wielu intrygujących wciąż pytań i tez. Na przykład, o kryteria narodowej identyfikacji: na ile decyduje tu choćby używany język? Albo o analogie między regułami panującymi na kontynencie ery Habsburgów i czasów Unii Europejskiej. Opowieść o Wilhelmie pozwala wreszcie poznać klimat tamtych czasów, a więc i złożoność ludzkich aspiracji czy wyborów. Niektórym ułatwi oceny. Inni uznają, że werdyktów – politycznych, a także moralnych – nie można wydawać zbyt lekką ręką.

Timothy Snyder, Czerwony książę, Świat Książki, Warszawa 2010, s. 365

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną