Książki

Myślenie krytyczne

Recenzja książki: Paweł Demirski, "Parafrazy"

materiały prasowe
Książka, jak cała twórczość Demirskiego, jest walką z tym, co chce uchodzić za oczywiste, jedyne i prawdziwe.

Tytuł tomu dramatów tegorocznego laureata (wraz z Moniką Strzępką) Paszportu POLITYKI Pawła Demirskiego nie jest przypadkowy. Sześć dramatów zawartych w zbiorze „Parafrazy” w rozmaity sposób i na różnych poziomach odnosi się do, gra z, przepisuje... „Dziady. Ekshumacja” jest przewrotną grą z dziełem Adama Mickiewicza.

„Diamenty to węgiel, który wziął się do roboty” ma dopisek „After Czechow” i pasożytuje na bohaterach i motywach z Czechowowskiego „Wujaszka Wani”, „Ifigenia. Nowa tragedia” to napisany współczesnym językiem antyczny mit (według wersji dramatopisarza Jeana Racine’a). „Opera gospodarcza dla ładnych pań i zamożnych panów” bierze na warsztat „Operę za trzy grosze” Brechta i Weila, punktem wyjścia „Niech żyje wojna!” jest serial „Czterej pancerni i pies”, a „Był sobie Andrzej Andrzej Andrzej i Andrzej” wychodzi od serii „Człowiek z…” Andrzeja Wajdy.

Dopisując nowe konteksty i stawiając bohaterów w nieoczekiwanym świetle, Demirski gra nie tyle z utworami, które kształtowały myślenie o świecie całych pokoleń, ile ze schematami myślenia, które przez owe dzieła zostały nam wdrukowane. Cała twórczość Demirskiego jest walką (poprzez podważanie, negowanie, obśmiewanie i wywracanie na nice) z tym, co chce uchodzić za oczywiste, jedyne i prawdziwe. Czy jest to wizja Polski jako ofiary i narodowe napawanie się martyrologią, czy neoliberalizm jako jedyny słuszny i sprawiedliwy ustrój społeczny.

Sztuka Demirskiego uczy krytycznego myślenia. A to bywa niebezpieczne i wciągające.

Paweł Demirski, Parafrazy, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011, s. 480

Polityka 08.2011 (2795) z dnia 19.02.2011; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Myślenie krytyczne"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Nauki mistrza Kongfuzi

Chiński komunizm chciał odesłać nauki mistrza Kongfuzi na śmietnik historii, ale sam schodzi ze sceny. Za to autorzy azjatyckiego cudu gospodarczego chętnie kłaniają się duchowi Konfucjusza.

Adam Szostkiewicz
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną