Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Pilch w ciemniejszej tonacji

Recenzja książki: Jerzy Pilch, "Dziennik"

materiały prasowe
Nie żałuję, że nie śledziłam pilnie rubryki Pilcha w „Przekroju”, bo lepiej przeczytać jego „Dziennik” jako książkę.

Po pierwsze, to nie jest żaden dziennik (choć Pilch się upiera) tylko felietony trochę inaczej zorganizowane, z datami powstania. Ale natychmiast rozpoznajemy w nich ton autora „Bezpowrotnie utraconej leworęczności” i jego świetne frazy. Już na samym początku: „Całymi latami marzyłem o byciu literackim urzędnikiem, a przyrosła mi cyganeryjna gęba lekkoducha, bankietowicza i Bóg wie kogo. Stary refren: każdemu to, na czym mu najmniej zależy”. Mało kogo dzisiaj chcemy słuchać, ale Pilcha chce się czytać. Jak to u Pilcha: historie rodzinne, Wisła, mama, przeplatają się z lekturami, meczami oraz wspomnieniami o zmarłych. Pilch pisze – wiadomo nie od dziś – świetne nekrologi, a zgodnie z zasadą Mieczysława Pszona: „nic tak nie ożywia numeru, jak dobry nekrolog”. Pamiętamy, jak Pilch wspominał Błońskiego, tutaj żegna m.in. Jacka Królaka, legendarnego grafika POLITYKI.

W wydaniu dziennikowym Pilch jest łagodniejszy. Tym razem raczej nikt się nie poczuje zmiażdżony. Pilch owszem śledzi wydarzenia, ale osią tego dziennika nie jest ani kwestia smoleńska, ani inna medialna burza – ale sprawy egzystencjalne. Pilch pisze o rzeczach najważniejszych: o bólu i przede wszystkim o śmierci. Przywołuje Ciorana: „w myśleniu o śmierci nie ma nic nienormalnego; owszem: inne problemy nie istnieją”. I bywają zapiski Pilcha przejmujące, wtedy chociażby, gdy pisze o czarnych dziurach, w które się wpada w życiu, czy klawiaturze, która staje się barierą nie do pokonania. „Moje poranki są przeraźliwsze niż wasze noce, a miało być inaczej”. Ale jest też niezawodny humor i ironia. Dziennik rozpoczyna się od dwu deklaracji: koniec z kibicowaniem Cracovii i koniec z wiarą w Pana Boga. Oba te szumne wyrzeczenia na koniec Pilch odwołuje. Proszę sprawdzić dlaczego.

Jerzy Pilch, Dziennik, Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2012, s. 464

Polityka 19.2012 (2857) z dnia 09.05.2012; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Pilch w ciemniejszej tonacji"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Łomot, wrzaski i deskorolkowcy. Czasem pijani. Hałas może zrujnować życie

Hałas z plenerowych obiektów sportowych może zrujnować życie ludzi mieszkających obok. Sprawom sądowym, kończącym się likwidacją boiska czy skateparku, mogłaby zapobiec wcześniejsza analiza akustyczna planowanych inwestycji.

Agnieszka Kantaruk
23.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną