Książki

Rosyjskie piekiełko

Recenzja książki: Zachar Prilepin, "Czarna małpa"

materiały prasowe
Ani to thriller, ani powieść obyczajowa.

Największa chyba dziś nadzieja rosyjskiej prozy Zachar Prilepin po wspaniałym debiucie napisał bardzo dobrą – nominowaną do rosyjskiego Bookera – „Sańkję”. Teraz powraca zaś do nas dzięki przekładowi „Czarnej małpy” – książki grzeszącej tym, czego choćby w debiutanckich „Patologiach” nie można by się doszukać: niepotrzebnym nadmiarem. Ani to thriller, ani powieść obyczajowa. Fabuła jest wydumana – przedziwne śledztwo głównego bohatera, pisarza i dziennikarza, w sprawie dokonywanych przez dzieci zbrodni, toczy się na tle rozpadu jego życia osobistego.

Najciekawsze są uwagi na temat rosyjskiej rzeczywistości. Także językowo „Czarna małpa” miewa świetne momenty. Jednak te pozytywne akcenty są przytłoczone m.in. przez całkiem niepotrzebne przypowieści bohaterów (pierwsza jest quasi-mitem, druga brzmi jak historia ugandyjskich „dzieci Kony’ego”). Jeśli Prilepin chciał ukazać degrengoladę, rozpad jaźni, i napisać swoją „Wściekłość i wrzask”, udało mu się to nieźle, ale jeszcze nie czyni z „Czarnej małpy” dobrej powieści.

 

Zachar Prilepin, Czarna małpa, przeł. Ewa Rojewska-Olejarczuk, Czarne, Wołowiec 2013, s. 264

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 47.2013 (2934) z dnia 19.11.2013; Afisz. Premiery; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Rosyjskie piekiełko"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną