Książki

Szkicownik melancholiczki

Recenzja książki: Patti Smith, "Obłokobujanie"

materiały prasowe
Niezły zestaw jak na matkę chrzestną punk rocka.

Patti Smith od zawsze chciała zostać malarką. I została nią, gdy – równocześnie z występami na scenie muzycznej – zaczęła publikować książki. Patti Smith maluje słowami, co w „Obłokobujaniu” jest doskonale widoczne od pierwszych zdań. Ten niewielki szkicownik (nazwa ta doskonale oddaje nieco chaotyczny charakter całości, ale też odnosi się do malarskiego zmysłu autorki), będący zbiorem wspomnień, prozy poetyckiej i wierszy, powstawał, gdy artystka popadła „w jakąś straszliwą, niepojętą melancholię” i całymi godzinami przesiadywała na tarasie swojego domu lub wyglądała przez okno. Patrząc na falujące trawy i obłoki układające się w różne kształty, przypominała sobie dzieciństwo i na powrót stawała się dziewczynką – naraz zachłanną świata, beztroską, zwariowaną i wrażliwą. Z dziecięcym zachwytem przyglądała się uważnie otaczającym ją przedmiotom, naturze, wszystkim szczegółom, „które oglądane szeroko otwartymi oczami z łatwością stawały się zarówno potworne, jak i piękne”.

I taki właśnie – oscylujący między skrajnościami – jest ten tom, w którym Patti Smith z równym zapałem rejestruje lot puchu dmuchawców, jak i dźwięk palących się żywcem nietoperzy. Poetyckie impresje mieszają się tu z realistycznym konkretem, przeszłość nakłada się na teraźniejszość, jawa łączy się ze snem. Imaginacyjne i oniryczne, sensualne i intymne teksty z „Obłokobujania” można czytać jako natchnione modlitwy lub pochwalne pieśni. Nieprzypadkowo format książki przypomina, jak pisze autorka, „maleńkie, kieszonkowe modlitewniki indyjskie”. W „Obłokobujaniu” jest wszak duch, jest żar, jest siła konfesyjnego wyznania. Niezły zestaw jak na matkę chrzestną punk rocka.

 

Patti Smith, Obłokobujanie, tłum. Maciej Świerkocki, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2014, s. 96

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 9.2014 (2947) z dnia 25.02.2014; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Szkicownik melancholiczki"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Brunatne Podhale: Fajne chopaki, ideologiczne i narodowościowe

„Mundury – co tam. Schludnie ubrani. Po Chochołowskiej chodzą? A gdzie mają chodzić? Co do tych Żydów, to raczej niepotrzebnie na nich krzyczą. On osobiście raczej by nie krzyczał. Ale Żydzi są przebiegli, mają pieniądze, rządzą na świecie. Tak było, jest i będzie”.

Przemysław Witkowski
24.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną