Książki

Chiński dekalog

Recenzja książki: Yu Hua, „Chiny w dziesięciu słowach”

materiały prasowe
Autor po mistrzowsku wprowadza czytelnika w chińską rzeczywistość.

Opowiedzieć o Chinach w dziesięciu słowach wydaje się szaleństwem na miarę ekscesów, w jakie obfituje monstrualny chiński kapitalizm. Yu Hua, jeden z najciekawszych współczesnych pisarzy Państwa Środka, podejmuje jednak to wyzwanie i zaczyna ostro, już od przedmowy. Wspomina w niej swoją karierę dentysty-sanitariusza bez dyplomu i bez właściwego wyposażenia, lecz z misją do wykonania. Opisy rwania zębów, a zwłaszcza szczepienia dzieci zużytymi, tępymi igłami to przykład znakomitych obserwacyjnych zdolności pisarza. W istocie jednak brutalne obrazki życia są metaforami Chin, nad którymi władzę sprawuje totalitarnie troskliwy system, niebaczący na to, że ceną za tę systemową troskę jest cierpienie konkretnych ludzi.

„Chiny w dziesięciu słowach” to pierwsza wydana po polsku książka Yu Hua, „chińskiego Hemingwaya”, mistrza krótkiej, mocnej reporterskiej frazy. Pisarz przyznaje skromnie, że ten styl to nie tyle jego osobista zasługa, co właśnie systemu, dzięki ­któremu stosunkowo późno zyskał dostęp do prawdziwej ­literatury, a także możliwości pisania. Nie zdążył więc ulec ­grafomańskiej manierze, wie, jaki ciężar mają słowa, i dlatego też może podjąć się portretowania swojego kraju za pomocą ­dziesięciu kluczowych jego zdaniem pojęć. Są wśród nich takie, jak Lud i Przywódca, nie zabrakło wszakże hasła Podróbki i Bujanie (w sensie „ściemniania”). Yu Hua po mistrzowsku wprowadza czytelnika w chińską rzeczywistość, zdając sobie sprawę, że nie sposób zrozumieć specyfiki współczesnego szalonego ­kapitalizmu bez zrozumienia szaleństw rewolucji kulturalnej.

 

Yu Hua, Chiny w dziesięciu słowach, przekł. Katarzyna Sarek, Dialog, Warszawa 2013

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 14.2014 (2952) z dnia 01.04.2014; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Chiński dekalog"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Butelki z benzyną w formacie JPG, czyli sztuka protestu

Od kilkunastu lat chodzę na demonstracje dopominające się o prawa kobiet czy mniejszości. Grzecznie już było – mówi grafik Jarek Kubicki, twórca plakatów, które stały się wizualnymi symbolami obecnego protestu.

Jakub Knera
28.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną