Książki

Kulturowy Polak katolik

Recenzja książki: Stanisław Obirek, „Polak katolik?”

materiały prasowe
Autor, budzi tą wybitną książką nadzieję, że wiadomość o śmierci soborowego katolicyzmu otwartego w Polsce jest przesadzona.

Tę książkę patronatem powinny objąć media katolickie, a posłowie napisać bp Grzegorz Ryś. Ale w Polsce katolickiej to jeszcze nie ten czas. Na razie więc patronat sprawują liberalne media świeckie. Stanisław Obirek podstawowy polski temat – czym jest polski katolicyzm – drążył już niezależnie i ciekawie w „Umyśle wyzwolonym. W poszukiwaniu dojrzałego katolicyzmu” i w „Obrzeżach katolicyzmu”. Nowa książka wbrew tytułowi wykracza daleko poza polski katolicki matecznik autora, który połowę życia spędził w Kościele jako wybijający się jezuita, wykładowca, redaktor, publicysta. Obirek, dziś profesor UW, zastanawia się, wcale nie prowokująco, lecz w dobrej wierze, czy katolicyzm jest religią chrześcijańską, a katolicyzm polski – w ogóle religią. Swoje wywody rzuca na przeciekawe tło współczesnych teorii religii – w tym obecnej wiedzy o historycznym Żydzie Jezusie – z którymi polska myśl katolicka i teologia raczej nie wchodzi w dialog.

Niezwykle ciekawe są fragmenty autobiograficzne, pokazujące drogi, jakie Obirka najpierw do Kościoła i zakonu doprowadziły w Polsce Ludowej, a później z niego wyprowadziły w Polsce niepodległej. Wyprowadziły z instytucji, ale nie z wiary i zdolności do nieideologicznej i nieupolitycznionej refleksji o religii i Kościele. Kulturowy Polak katolik, jakim jest Obirek, budzi tą wybitną książką nadzieję, że wiadomość o śmierci soborowego katolicyzmu otwartego w Polsce jest przesadzona.

Stanisław Obirek, Polak katolik?, posłowie o. Wacław Hryniewicz i prof. Jan Woleński, CiS, Stare Groszki 2015, s. 350

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 38.2015 (3027) z dnia 15.09.2015; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Kulturowy Polak katolik"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Ula: Zaczęło się od typowego lesbijskiego zauroczenia

Przyjechałam do Łodzi z małej wioski w 1983 r. Do liceum. Moją trzecią fascynacją była koleżanka z bursy. W bursie to nie mogło się rozwinąć (nocą panie robiły nam naloty, z zaglądaniem pod kołdry).

Edyta Gietka
18.08.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną