Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Książki

Babska gawęda

Gawęda Hůlovej to dobra czeska kontrpropozycja dla wielbicieli prozy Hrabala.

Czeska pisarka młodego pokolenia Petra Hůlova (1979) zajęła w swoim kraju równie mocną pozycję jak u nas Dorota Masłowska. Debiutowała wyrazistą powieścią „Czas Czerwonych Gór” (2002), za którą otrzymała prestiżową nagrodę Magnesia Litera. Ma na swoim koncie jeszcze dwie inne powieści. A jednak czytając tę nagrodzoną książkę Hůlovej odnosi się wrażenie, że głośny debiut w Polsce i Czechach to niezupełnie to samo.

Autorka umieściła akcję w miejscu niezwykłym, zwłaszcza dla europejskiej prozy, w Mongolii. Nie jest to malownicza Japonia ani tradycyjne Chiny, ale kraj stepu, nomadów, magii i pewnych przesądów. Hůlovą interesuje jednak najmocniej wątek irracjonalny, dlatego tytułowe Czerwone Góry to jedyne na świecie miejsce, zachowujące swoją odrębność i pozostające nietknięte przez legendarnych olbrzymów, którzy całą resztę, dawniej wysokiego, świata zrównali z ziemią. Tę legendarną, magiczną przestrzeń zamieszkał później lud bogobojny, pracowity, ale dość samowolny. Hůlovà zajęła się jego spadkobierczyniami. Mamy tu trzy pokolenia kobiet i pięć bohaterek, które na przemian opowiadają. Jedne to znachorki i czarodziejki, inne są przykładnymi żonami, jeszcze inne uprawiają nierząd.

W tym katalogu cechą wspólną kobiet jest ich związek z naturą i ciałem. Niby więc nic Hůlovà nie odkryła, bo są to kwestie od dawna oczywiste, ale pomysł, by ująć je w babską gawędę, to w literaturze czeskiej z pewnością dobra kontrpropozycja dla wielbicieli prozy Hrabala.
 

Petra Hůlovà, Czas Czerwonych Gór, przeł. Dorota Dobrew, WAB, Warszawa 2007, s. 322
 

 

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Historia

Mieli rusyfikować, a się spolonizowali. Rosyjscy kolonizatorzy na Mazowszu

W XIX w. car sprowadził na Mazowsze rosyjskich kolonistów. Mieli krzewić rodzimą kulturę i zruszczać okoliczną ludność. Zamiast tego Rosjanie sami się spolonizowali.

Violetta Wiernicka
21.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną