Fragment książki: "Nike niosąca blask"
Westchnienie boksera:

A teraz niech mnie pogłaszcze wiatr,
ręka Ameryny, och, przywalę ci
za tego bokserka, na mnie, bokserek...
Niech mnie chłód dotknie,
a ta kulka krwi,
którą trzymam w rękawicy,
niech wróci do żyły.
Już ja ci pokażę, Ameryno,
I nie rozdziawiaj się tak na mnie,
rękawico, gębo hipopotama,
uśmiechnij się, rozsznuruj
zasznurowane usta,
śpiewaj, śpiewaj...

Piękno otwarte
(...)
Igrzyska ogłaszał po całej Grecji specjalny herold. Zawodnicy i trenerzy przebywali na miejscu przez miesiąc, przygotowując się do różnych konkurencji. Po miesięcznym treningu zaczynały się właściwe igrzyska, które trwały od pięciu do siedmiu dni. Pierwszego dnia składano ofiary, ustalano grupy zawodników, składano przysięgę. Drugiego dnia odbywały się biegi i zapasy młodzieży, powiedzielibyśmy dziś: juniorów. Trzeciego dnia rozgrywano biegi, skoki i zapasy seniorów. Czwartego dnia - wyścigi konne, pentatlon czyli pięciobój składający się z biegu na jeden stadion (190 m), skoku w dal (z miejsca, z ciężarkami w dłoniach), rzutu dyskiem, rzutu oszczepem, zapasów; bieg hoplitów, czyli zawodników uzbrojonych w metalowe hełmy, pancerze, nagolenniki, dzidę, miecz i tarczę skórzaną, łącznej wagi 35-40 kg. Piątego dnia wręczano nagrody i składano bogom ofiary. Nagradzano wyłącznie pierwszego zawodnika, który miał potem prawo umieścić swoją wyrzeźbioną podobiznę w olimpijskim gaju. Nagrodami były, na różnych igrzyskach, liście palmowe oraz wkładane na głowę wieńce z gałązek oliwnych (Olimpia), z liści wawrzynu (Delfy), z bluszczu lub gałązek sosny (Nemea, Istm), z liści selera... Oprócz symbolicznych nagród poszerzających rozgłos przyznawano nagrody rzeczowe w postaci sprzętu domowego (trójnogi), drogocenności, amfor z oliwą lub winem, zwierząt, niewolnic...

Stadiony

Stadiony.
Wielkie wieńce z betonu
na ozdobę miast.
Gigantyczne ule,
z ulnicami dla kibiców.
San Siro.
Camp Nou.
Olimpiąue.
Old Trafford.
Arena.
Maracana.
Ile szczodrego brzęczenia
dałyście uszom kibiców.
Największa Pasieka Świata.
Ulnica.
A my tu gdzieś pod Ząbkami,
z Dolcanami,
z Wichrami,
z Huraganami,
pod Wołominem się młócimy
mazowieckimi kłonicami.

Anegdota omigowa

Rzucę ją chyba,
pomyślał oszczep
o niezbyt szczupłej
oszczepniczce.
Jednak po pierwszym oszczepnięciu
zmienił zdanie,
stając się nagle
coraz mniej rozrzutny.

Z podręcznika ścigawy drogowej

Hulajka.
Jednokół.
Dwukół!
Harley.
Czterokół.
Pięciokół.
Kubica.

Boksołota

On mię,
jago.
On mię. On mię.
Jago.
On mię, mię, mię.
Ja,
gong.
Ja,
go, go, go, go.
On mię.
Ja,
go, go, go, go.
On,
gong.
On mię. On mię. Mię, mię, mię. On mię. Jago w ja ja.
On bęc. 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną