Muzyka

Eno i oni

Recenzja płyty: Brian Eno with Jon Hopkins & Leo Abrahams, "Small Craft on a Milk Sea"

materiały prasowe
W stronę bardziej złożonej rytmiki i brzmień nieco bardziej dramatycznych.

Każda płyta Briana Eno to nie tylko dzieło artysty, ale też wypowiedź muzycznego guru i filozofa. Od twórcy ambientu, znakomitych płyt piosenkowych i twórcy brzmienia nagrań Davida Bowiego i U2 przywykliśmy oczekiwać niemożliwego. W porównaniu ze starymi klasykami „Small Craft on a Milk Sea” może się więc okazać zawodem, ale niejeden chciałby tylko takich zawodów w życiu.

Eno walczy i pracuje, jakby chciał sobie udowodnić, że wśród wielu młodszych naśladowców jego muzyka może błyszczeć. Nagrał album instrumentalny, który jednak nie jest tylko nostalgiczną podróżą w czasy ambientu. Przeciwnie – próbuje odkryć nowe terytorium, za przewodników biorąc sobie właśnie dwóch młodych muzyków: Jona Hopkinsa i Leo Abrahamsa. Prowadzą go w stronę bardziej złożonej rytmiki, brzmień nieco bardziej dramatycznych, przy czym całą tę podróż otwierają i zamykają motywy typowe dla Eno. 

Brian Eno with Jon Hopkins & Leo Abrahams Small Craft on a Milk Sea, Warp

Polityka 46.2010 (2782) z dnia 13.11.2010; Kultura; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Eno i oni"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za murami seminariów. Co chłopaków tam pcha? Jak sobie radzą?

Dziś mamy w Polsce ponad 70 seminariów, gdzie klerycy przez sześć lat są przygotowywani do swego zawodu.

Adam Szostkiewicz
24.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną