Muzyka

Jak Wysocki

Recenzja płyty: Maciej Maleńczuk i Psychodancing, "Wysocki"

materiały prasowe
To chyba najlepsza płyta Macieja Maleńczuka. Chapeau bas!

Starzy fani Włodzimierza Wysockiego pewnie się obrażą. Wszak Maleńczuk używa ich idola bezczelnie po swojemu. Wysocki zdaje się tu raczej pretekstem niż celem. Żadna z prezentowanych na płycie piosenek nie przypomina oryginału. Ale, wbrew temu, co mogą pomyśleć obrażalscy, na tym właśnie Maleńczuk wygrywa. Bez czołobitności, za to z autorskim pomysłem pokazuje, jak można dziś przywoływać ducha rosyjskiego śpiewającego poety. Nagle słyszymy, że wcale nie trzeba być ani Kaczmarskim, ani Olbrychskim, by się udało. Nie trzeba mieć chrypki, nie trzeba przesadzać z bebechowatością i mentalnym ekshibicjonizmem.

Nie wiem, ile to zajęło Maleńczukowi czasu, tak czy siak trafił w punkt, zrozumiał ideę, dopasował przy tym Wysockiego do współczesności. I jest to chyba najlepsza płyta Macieja Maleńczuka. Chapeau bas!

Maciej Maleńczuk i Psychodancing, Wysocki, Warner Music 2011

Polityka 19.2011 (2806) z dnia 03.05.2011; Afisz. Premiery; s. 63
Oryginalny tytuł tekstu: "Jak Wysocki"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Butelki z benzyną w formacie JPG, czyli sztuka protestu

Od kilkunastu lat chodzę na demonstracje dopominające się o prawa kobiet czy mniejszości. Grzecznie już było – mówi grafik Jarek Kubicki, twórca plakatów, które stały się wizualnymi symbolami obecnego protestu.

Jakub Knera
28.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną