Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Muzyka

Mocno i głośno

Recenzja płyty: Black Stone Cherry, "Between the Devil and the Deep Blue Sea"

materiały prasowe
Często pojawia się porównanie muzyki BSC do tego, co robią takie zespoły jak Lynyrd Skynyrd czy Black Crowes.

Gdyby ktoś miał ochotę szukać naukowych nazw najlepiej określających muzykę Black Stone Cherry, mógłby znaleźć kilka odpowiednich i niewykluczających się określeń: post-grunge, heavy metal, hard rock, southern rock. Często pojawia się też porównanie muzyki BSC do tego, co robią takie zespoły jak Lynyrd Skynyrd bądź Black Crowes. Ale lepiej słuchać, niż szukać porównań. Ten amerykański kwartet zawiązał się w Edmonton w stanie Kentucky, kiedy jego członkowie byli jeszcze uczniami.

Zadebiutowali w 2006 r. płytą zatytułowaną po prostu „Black Stone Cherry”. „Between the Devil and the Deep Blue Sea” to ich trzeci album. Nagrali go w Los Angeles pod okiem renomowanego producenta Howarda Bensona, mającego na koncie współpracę z takimi artystami, jak m.in. Motörhead, My Chemical Romance, Creed czy Papa Roach. W efekcie powstała równie dobra i ostra jak poprzednie płyta, której należy słuchać głośno, jak na dobrą, dynamiczną muzykę rockową przystało.

Black Stone Cherry, Between the Devil and the Deep Blue Sea, Roadrunner Records

Polityka 25.2011 (2812) z dnia 14.06.2011; Afisz. Premiery; s. 85
Oryginalny tytuł tekstu: "Mocno i głośno"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Co z uznaniem ukraińskiej Cerkwi? Pytamy metropolitę Sawę. „Teraz trwa wojna”

Rozmowa z metropolitą Sawą, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, związanego z patriarchatem moskiewskim, o tym, dlaczego polscy prawosławni nie uznają niezależności Cerkwi w Ukrainie.

Katarzyna Kaczorowska
14.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną