Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Dion czuje bluesa

Recenzja płyty: Dion, "Tank Full of Blues"

materiały prasowe
Znakomita, zróżnicowana płyta dojrzałego artysty w pełni sił twórczych i wykonawczych.

Dion DiMucci rozpoczynał swoją karierę w drugiej połowie lat 50. wraz z zespołem The Belmonts. Wykonywali wówczas chwytliwe, melodyjne kawałki w stylu doo wop. Po rozstaniu z zespołem Dion stał się idolem nastolatków i odnosił wielkie solowe sukcesy z piosenkami takimi jak „The Wanderer” czy „Runaround Sue”. Po czasach prosperity przyszły lata chude i wydawało się, że Dion dołączy do grupy byłych gwiazd, raz na jakiś czas przypominających o sobie przy okazji wspominkowych koncertów dla niegdysiejszych fanów. Dla wielu dawnych miłośników artysty, pamiętających jedynie jego przeboje z pierwszej połowy lat 60., wielkim zaskoczeniem musiała być wiadomość o nominacji albumu Diona z 2006 r. „Bronx in Blue” do nagrody Grammy w kategorii „Najlepsza płyta bluesowa”. Należy podkreślić, że to zainteresowanie bluesem nie było jednorazowym koniunkturalnym chwytem przebrzmiałego artysty, liczącego na „załapanie się” u fanów tego gatunku. Dion konsekwentnie idzie tą drogą, czego dowodem jest najnowsza jego propozycja „Tank Full of Blues”. To doskonały zestaw 11 utworów, w większości autorstwa samego Diona, który nie tylko śpiewa, ale też prezentuje się jako świetny, stylowy gitarzysta.

„Tank Full of Blues” nie jest w żadnym wypadku próbą odcinania kuponów od czegokolwiek. To znakomita, zróżnicowana płyta dojrzałego artysty w pełni sił twórczych i wykonawczych, mogąca z powodzeniem konkurować z dziełami innych mistrzów bluesa.

Dion, Tank Full of Blues, Blue Horizon

Polityka 06.2012 (2845) z dnia 08.02.2012; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Dion czuje bluesa"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną