Recenzja płyty: Blade Loki, "Frruuu"

Trochę męcząca buńczuczność
Po wysłuchaniu tej płyty nasuwa się natrętne pytanie o żywotność stylów i gatunków muzycznych.
materiały prasowe

Czy to, co dawniej porywało, porywa nas nadal? A jeśli nie, to dlaczego? Zespół Blade Loki gra od dwóch dekad i od tych dwóch dekad gra w zasadzie to samo i – prawie – tak samo. Rządzi tą muzyką wypolerowany wzorzec punkrockowy, co przejawia się w ideologicznie słusznych tekstach (proekologicznych, profeministycznych, antyrasistowskich) i dynamicznej, hałaśliwej, choć pozbawionej „brudów” muzyce.

Kłopot w tym, że wszystko, co odegrane i wyśpiewane, sprawia wrażenie różnych wariantów tej samej piosenki, w dodatku piosenki jakby dobrze znanej. Nawet wokal Agaty Polic, który z racji swojego potencjału mógłby być najmocniejszą stroną tej oferty, osadzony został w manierze à la młoda Kora, co daje niekiedy efekt niezamierzonej parodii. Cóż, to dopiero szósty album zasłużonej kapeli, miejmy nadzieję, że kolejny okaże się tym oczekiwanym, twórczym przełomem.

 

Blade Loki, Frruuu, Rockers Publishing

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną