Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Muzyka

Trochę męcząca buńczuczność

Recenzja płyty: Blade Loki, "Frruuu"

materiały prasowe
Po wysłuchaniu tej płyty nasuwa się natrętne pytanie o żywotność stylów i gatunków muzycznych.

Czy to, co dawniej porywało, porywa nas nadal? A jeśli nie, to dlaczego? Zespół Blade Loki gra od dwóch dekad i od tych dwóch dekad gra w zasadzie to samo i – prawie – tak samo. Rządzi tą muzyką wypolerowany wzorzec punkrockowy, co przejawia się w ideologicznie słusznych tekstach (proekologicznych, profeministycznych, antyrasistowskich) i dynamicznej, hałaśliwej, choć pozbawionej „brudów” muzyce.

Kłopot w tym, że wszystko, co odegrane i wyśpiewane, sprawia wrażenie różnych wariantów tej samej piosenki, w dodatku piosenki jakby dobrze znanej. Nawet wokal Agaty Polic, który z racji swojego potencjału mógłby być najmocniejszą stroną tej oferty, osadzony został w manierze à la młoda Kora, co daje niekiedy efekt niezamierzonej parodii. Cóż, to dopiero szósty album zasłużonej kapeli, miejmy nadzieję, że kolejny okaże się tym oczekiwanym, twórczym przełomem.

 

Blade Loki, Frruuu, Rockers Publishing

Polityka 03.2013 (2891) z dnia 15.01.2013; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Trochę męcząca buńczuczność"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną