Muzyka

Udręka mistrza

Recenzja płyty: Damon Albarn, „Everyday Robots”

materiały prasowe
Piosenki wyjątkowo introwertyczne i osobiste, melancholia odniesień do dzieciństwa i gorycz błędów młodości.

W tym punkcie życiorysu Damona Albarna nie będzie szaleństwem porównać go na przykład z Paulem McCart­neyem sprzed 20 lat. Milionowe sukcesy sprzedażowe gitarowych piosenek? Są. Dowody, że potrafi sobie poradzić bez macierzystej grupy Blur? W innej konwencji? Z pewnością – choćby dorobek Gorillaz. Pomysły na jednorazowe, rozwijające muzycznie projekty? Niejeden. Albarn nie ma tak wielopokoleniowej publiczności i tak szeroko rozpoznawanego repertuaru jak Beatlesi, ale to już skaza britpopu – fali lat 90., na której wypłynął, pełnej energii, ale jednak wtórnej w stosunku do muzyki lat 60. Za to pod jednym względem 46-letni Anglik jest nie do pobicia: ma jeszcze jako autor wielki potencjał, co solowy zestaw „Everyday Robots” potwierdza. To piosenki wyjątkowo introwertyczne i osobiste, melancholia odniesień do dzieciństwa i gorycz błędów młodości. Ale nawet depresyjne fragmenty mają tu lekką i wyrafinowaną, różnorodną oprawę, z subtelnymi odniesieniami do muzyki świata, kameralistyki czy twórczości Briana Eno (pojawia się jako gość na płycie). A umiejętność wykrzesania pełnej uroku piosenki z jednego zapętlonego motywu, jak w „The Selfish Giant” czy utworze tytułowym, wymagająca myślenia niemal hiphopowego – oto co naprawdę różni nowego mistrza od starych.

 

Damon Albarn, Everyday Robots, Parlophone

Polityka 18.2014 (2956) z dnia 27.04.2014; Afisz. Premiery; s. 93
Oryginalny tytuł tekstu: "Udręka mistrza"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Mocni w głowie. Jak wspierać sportowców psychicznie?

Rozmowa z dr Zuzanną Gazdowską o tym, dlaczego sport stał się wyczerpujący psychicznie i jak ratować zawodników przed załamaniem.

Joanna Cieśla
12.08.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną