Recenzja płyty: Orkiestra Filharmonii Narodowej, „Mieczysław Weinberg”

Narodowa gra Weinberga
To pamięć czasów, gdy młody Mietek grał w przedwojennej Warszawie w teatrach i na weselach.
materiały prasowe

Orkiestra Filharmonii Narodowej pod batutą swego szefa Jacka Kaspszyka rozpoczęła swój czteroletni kontrakt z jednym z majorsów monograficzną płytą z muzyką Mieczysława Weinberga (1919–96), warszawiaka, który przez większość życia mieszkał w ZSRR, uciekłszy tam przed horrorem drugiej wojny światowej. Dziś jego twórczość jest odkrywana przez świat, a jego opery zaczynają być pokazywane również w Polsce („Pasażerka”, „Portret”). Dzieła orkiestrowe, efektownie zinstrumentowane, pozwalają zespołowi na ukazanie swoich walorów; orkiestra FN korzysta z tego w pełni. Muzyka Weinberga jest pełna emocji, głównie melancholii – kompozytor przez całe życie opłakiwał śmierć swojej rodziny i żydowskich współziomków na ziemiach polskich. Oba utwory z płyty powstały w końcówce lat 50. Jest w nich, jak w wielu innych kompozycjach, słyszalny wpływ jego mentora i przyjaciela Dymitra Szostakowicza, ale też wiemy dziś, że wiele rytmów, nastrojów, motywów Szostakowicz również czerpał od Weinberga. Koncert skrzypcowy (w którym pięknie partię solową gra Ilya Gringolts) oraz IV Symfonia zawierają wiele motywów żydowskich, a zdarzają się i polskie – to pamięć czasów, gdy młody Mietek grał w przedwojennej Warszawie w teatrach i na weselach.

 

Mieczysław Weinberg, Ilya Gringolts, Orkiestra Filharmonii Narodowej, dyr. Jacek Kaspszyk, Warner Classics

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną