Muzyka

Piosenki od dziecka

Recenzja płyty: Sufjan Stevens, „Carrie & Lowell”

materiały prasowe
Muzycznie to album nieco bardziej powściągliwy, stonowany i akustyczny, bliższy wczesnym nagraniom artysty.

Jeden z najbardziej obiecujących autorów piosenek przed czterdziestką Sufjan Stevens w tym roku tę magiczną granicę przekroczy. Na razie wciąż okopuje się na pozycjach dziecięcych. Cukierkowe aranżacje oparte na tradycyjnych amerykańskich brzmieniach (odwołujące się zarazem do amerykańskiej muzyki współczesnej i folku) wraz z falsetowymi partiami wokalnymi zawsze tworzyły w jego utworach klimat niewinnego dzieciństwa. Dziecięco ambitne były koncepcje piosenkowych cykli: o planetach, apostołach, stanach amerykańskich... Aż przyszedł czas zmierzyć się z własnym dorastaniem, tak po prostu. Nieuchronną w pewnym wieku retrospekcję wywołała śmierć matki (tytułowa Carrie, Lowell to imię ojczyma). Muzycznie to album nieco bardziej powściągliwy, stonowany i akustyczny, bliższy wczesnym nagraniom artysty. Ale siła opowiadania o rzeczach ostatecznych i związanych z nimi emocjach, jaką mają piosenki, sprawi, że dla masowego odbioru tego wykonawcy może to być album przełomowy. I tak jak dotąd w towarzystwie muzyki Stevensa wypadało na chwilę zdziecinnieć, tak tu nie wstyd się z nim wzruszyć.

Sufjan Stevens, Carrie & Lowell, Asthmatic Kitty

Polityka 14.2015 (3003) z dnia 30.03.2015; Afisz. Premiery; s. 95
Oryginalny tytuł tekstu: "Piosenki od dziecka"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Down in the Town

Na castingach Teatru 21 liczy się kreatywność, a nie liczba chromosomów.

Mateusz Witczak
03.04.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną