Recenzja płyty: Ptaki, „Przelot”

Odlot
To lekka, leniwa, bardzo przyjemna muzyka o kolażowym charakterze, tworzona na światowym poziomie, a jednocześnie tęsknie, choć i nie bez dystansu spoglądająca w stronę Polski.
materiały prasowe

Wyobraźmy sobie, że nasz ulubiony stary winyl z polską muzyką pop z lat 70. czy 80. nagle zaciął się i zapętlił na gramofonie. Czy pojedyncza fraza – może elektryczne pianino, może strzępek wokalu – powtarzana w nieskończoność, mówi nam już wystarczająco dużo, żeby rozpoznać okres nagrania, stylistykę, kraj pochodzenia? Coś takiego sprawdzają Ptaki na płycie „Przelot”. O tym albumie będzie głośno z różnych względów. Po pierwsze, z pewnością wywoła u nas dyskusję o granicach samplingu, o możliwości wykorzystania fragmentów dawnej muzyki na nowo. A w tym wypadku ewidentnie chodzi o fragmenty konkretnych starych polskich płyt z muzyką pop. Po drugie, ze względu na osoby autorów, bo dwaj członkowie duetu Ptaki, The Phantom i Funkoff, to zdolni polscy producenci młodszego pokolenia, a płyta została wydana przez małą oficynę o znamiennej, wziętej od Gombrowicza, nazwie Transatlantyk. To lekka, leniwa, bardzo przyjemna muzyka o kolażowym charakterze, tworzona na światowym poziomie, a jednocześnie tęsknie, choć i nie bez dystansu spoglądająca w stronę Polski.

Ptaki, Przelot, Transatlantyk

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną