Recenzja płyty: Eugeniusz Rudnik, „Miniatury”

Szumy, zlepy, ciągi, ścinki
Trwa renesans twórczości Eugeniusza Rudnika, klasyka polskiej muzyki elektroakustycznej związanego ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia.
materiały prasowe

Pojawił się kolejny zestaw w eleganckim pudełku nazwanym Kostką Rudnika, zawierający wybór 120 z 202 miniatur, tworzonych w latach 70.–90. niejako na boku, jako rezerwuar pomysłów do wykorzystania w muzyce użytkowej (tworzonej przez Rudnika w imponujących ilościach). Teraz zostały potraktowane jak osobne dziełka, impresje, portrety sytuacji surrealistycznych z równie surrealistycznymi i zabawnymi tytułami, nadanymi ewidentnie o wiele lat później (np. „Krótki sygnał komórki”). Taka koncepcja jednak się broni. Oczywiście, kto zna muzykę ze Studia Eksperymentalnego tamtych czasów, rozpozna efekty znane z innych, dużych utworów Rudnika, a także innych kompozytorów: Krzysztofa Pendereckiego, Arnego Nordheima czy Krzysztofa Knittla (rozpoznałam nawet materiał nagrany dla potrzeb mojego własnego utworu studenckiego tworzonego pod opieką Rudnika). To nie dziwi – Rudnik był prekursorem samplingu i można u niego znaleźć nawet Chopina („Bieg krótki”); nawiasem mówiąc, zabawne są wywody Marka Horodniczego, autora wyboru, twierdzącego, że Rudnik wyprzedzał epokę, i wyliczającego, kogo z dzisiejszych wykonawców muzyki elektronicznej jego utwory przypominają. Kierunek jest odwrotny: Rudnik był dzieckiem swoich czasów, ci dzisiejsi są może nie zawsze świadomymi, ale jednak epigonami. Słychać to na czwartej płycie boksu, wypełnionej remiksami bardzo różnej jakości. Choć są i niezwykle interesujące, ale takie stanowią chyba jedną czwartą płyty. Za ten wybór punkt mniej.

Eugeniusz Rudnik, Miniatury, Requiem Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną