Muzyka

Kosmos tutejszy

Recenzja płyty: Stara Rzeka, „Zamknęły się oczy ziemi”

materiały prasowe
Piękny słowiański mistycyzm w atrakcyjnej, choć zarazem wymagającej pewnego skupienia muzycznej odsłonie, idealnej na listopadowe noce.

Trzy lata temu poprzedni solowy album Kuby Ziołka, nagrany w Borach Tucholskich pod szyldem Stara Rzeka, nagle podziałał jak brakujący element. Ściągnął większą uwagę na tego zdolnego muzyka z Bydgoszczy, mającego przeróżne pomysły na składy rockowe, elektroniczne czy grające muzykę improwizowaną (co przełożyło się na nominację do Paszportu POLITYKI). A zarazem pokazał, że na bazie folku, z archaicznie brzmiącymi arpeggiami gitarowymi, ale też black metalu czy noise’u, można zbudować utwory instrumentalne lub pieśni, które będą atrakcyjne i świeże także dla słuchaczy za granicą. „Zamknęły się oczy ziemi” to dalej piękny słowiański mistycyzm w atrakcyjnej, choć zarazem wymagającej pewnego skupienia muzycznej odsłonie, idealnej na listopadowe noce. Z odniesieniami do niemieckiego rocka kosmicznego, ale i cytatami z mistrzów jazzu (Albert Ayler) czy folku (John Fahey). No i Stanisławem Lemem, który wraca jako inspiracja u Ziołka, najwyraźniej szukającego w fantastyce melancholii odchodzącego starego świata. Największym smutkiem wpisanym w ten znakomity album jest jednak to, że autor zapowiedział go jako pożegnanie ze Starą Rzeką.

Stara Rzeka, Zamknęły się oczy ziemi, Instant Classic

Polityka 42.2015 (3031) z dnia 13.10.2015; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Kosmos tutejszy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Ula: Zaczęło się od typowego lesbijskiego zauroczenia

Przyjechałam do Łodzi z małej wioski w 1983 r. Do liceum. Moją trzecią fascynacją była koleżanka z bursy. W bursie to nie mogło się rozwinąć (nocą panie robiły nam naloty, z zaglądaniem pod kołdry).

Edyta Gietka
18.08.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną