Muzyka

Oto Afryka!

Recenzja płyty: Mamadou&Sama Yoon, „Umbada”

materiały prasowe
Powstała płyta ciekawie niejednorodna, trochę patchworkowa, ale też osobliwie spójna, jak współczesna Afryka.

Mamadou Diouf, senegalski muzyk od 30 lat mieszkający w Polsce, już dawno temu dał się poznać, choćby dzięki swoim występom z Voo Voo czy z zespołem Tam Tam Project. Bywał perkusjonistą, recytował swoje wiersze. A jednak tak naprawdę dopiero teraz odkrywamy Mamadou wokalistę, frontmana zespołu, mistrza muzycznej ceremonii. Płyta „Umbada” nawet dla dobrych znajomych Mamadou jest niespodzianką, bo znany z melorecytacji subtelny głos zamienia się tutaj w głęboki, dynamiczny wokal znakomicie korespondujący z bębnami, dęciakami i klawiszami. Piosenki śpiewane są w języku wolof, ale coś musi być w brzmieniu tej afrykańskiej mowy, że na jakimś piętrze abstrakcji, kiedy dajemy się ponieść muzyce, nagle rozumiemy i sens tekstu. Najpewniej działa tu magia podobna do tej, która przed laty sprawiła, że świat zachwycił się afrobeatem. „Umbada” na pewno sporo zawdzięcza nigeryjskim prekursorom, ale Mamadou i jego polscy muzycy (swój gościnny głos ma tu m.in. Pablopavo) wnoszą tu mnóstwo własnej oryginalnej inwencji – senegalskiej, warszawskiej, jazzowej, reggae. I w ten sposób powstała płyta ciekawie niejednorodna, trochę patchworkowa, ale też osobliwie spójna, jak współczesna Afryka.

Mamadou&Sama Yoon, Umbada, For Tune

Polityka 15.2016 (3054) z dnia 05.04.2016; Afisz. Premiery; s. 85
Oryginalny tytuł tekstu: "Oto Afryka!"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dekolonizacja Pacyfiku trwa. Jest nowe nowe państwo

20 lat po zakończeniu wojny domowej Bougainville 98 proc. uczestników referendum opowiedziało się za niepodległością. Na razie jednak trudno być optymistą, co do przyszłości tego niewielkiego kraju.

Dominik Sipiński
11.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną