Muzyka

W cieniu dawnych legend

Recenzja płyty: Stevie Nimmo, „Sky Won’t Fall”

materiały prasowe
Niczego nie wyważa, niczego nie odkrywa ani nie urywa, ale też słucha się jej z przyjemnością i bez poczucia straty czasu.

Lata świetności brytyjskiego bluesa to już odległa przeszłość. John Mayall, Peter Green, Eric Clapton, zespoły takie jak Yardbirds, Fleetwood Mac, Free, Chicken Shack czy Savoy Brown to legendy, które w gruncie rzeczy nie doczekały się następców. Nie znaczy to jednak, że na Wyspach blues umarł. Raczej usunął się nieco w cień i czeka na lepsze czasy. Jednym z młodszych przedstawicieli tego gatunku jest Stevie Nimmo. Niegdyś wraz z bratem Alanem działał w zespole The Nimmo Brothers, a od pewnego czasu kontynuuje karierę jako solista. Jego najnowsza płyta to „Sky Won’t Fall”. Płyta zaczyna się bardzo obiecująco, dynamiczną kompozycją „Chains of Hope”. Świetna gitara, dobry wokal, nie ma się do czego przyczepić. Dalej też jest dobrze, ale w pewnym momencie przychodzi refleksja, że to wszystko było już przerabiane dziesiątki, jeśli nie setki razy. I wówczas powraca tęsknota za tym entuzjazmem i świeżością muzyki lat 60. „Sky Won’t Fall” to bardzo porządna pyta. Niczego nie wyważa, niczego nie odkrywa ani nie urywa, ale też słucha się jej z przyjemnością i bez poczucia straty czasu.

Stevie Nimmo, Sky Won’t Fall, Manhaton Records

Ocena: 3,5/6

Polityka 17.2016 (3056) z dnia 19.04.2016; Afisz. Premiery; s. 85
Oryginalny tytuł tekstu: "W cieniu dawnych legend"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Przejechała 1400 km, żeby wykonać legalną aborcję

Kiedyś byłam za PiS, uważałam, że pomaga rodzinom, a aborcja to morderstwo. Już tak nie sądzę – mówi Maria. W pięciu szpitalach odmówiono jej zabiegu przerwania ciąży.

Agata Szczerbiak
17.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną