Muzyka

Wciąż w formie

Recenzja płyty: Foghat, „Under the Influence”

materiały prasowe
Ppłyta przypomina, że prosty, dynamiczny rock wciąż żyje i ma się, jak na swój wiek, bardzo dobrze.

W świecie sportu funkcjonuje powiedzenie, że „nazwisko nie gra”. Czyli że liczą się umiejętności i forma, a nie szyld. Wydawałoby się, że ta zasada obowiązuje również w innych dziedzinach, ale w muzyce rozrywkowej bywa inaczej. Przykładem niech będzie najnowszy album grupy Foghat. Zespół powstał w 1972 r. w Londynie. Grał dynamicznego, prostego rocka z elementami boogie i bluesa i szybko zdobył popularność. Od tamtego czasu przez zespół przewinął się tłum muzyków, w różnych składach nagrywających płyty i koncertujących jako Foghat. Tu właśnie mamy do czynienia z naruszeniem przytoczonej wyżej sportowej reguły, gdyż dla fanów grupy magnesem były nie tyle kolejne występujące w niej nazwiska, ile nazwa. I oto teraz na rynek trafia najnowszy jej album „Under the Influence”, i kolejne pokolenie miłośników hard rocka otrzymuje to, co nazwa zapewniała przez dziesięciolecia – 12 klasycznie brzmiących kompozycji z ponownie nagranym przebojem sprzed 40 lat, „Slow Ride”. W najnowszym składzie pojawia się dwóch członków założycieli zespołu, perkusista Roger Earl i gitarzysta Bryan Bassett. A płyta przypomina, że prosty, dynamiczny rock wciąż żyje i ma się, jak na swój wiek, bardzo dobrze.

Foghat, Under the Influence, Foghat

Polityka 38.2016 (3077) z dnia 13.09.2016; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Wciąż w formie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną