Recenzja płyty: Fisz Emade Tworzywo, „Drony”

Przebijanie skóry świata
Teksty Fisza są znakomitym walorem całości. Nieagresywnie, ale mądrze i dobitnie.
materiały prasowe

Najnowszy album braci Waglewskich nie zaskakuje o tyle, że zarówno obaj razem pod szyldem Tworzywo, jak i każdy z nich z osobna (i Fisz, i Emade) przyzwyczaili swoją publiczność, że każda kolejna płyta jest jak cegiełka dodawana do wcześniej zaczętej konstrukcji. Dawniej to, co robią, nazywano inteligentnym hip-hopem, teraz ich związki z estetyką hiphopową wydają się znikome, za to muzyka, jaką tworzą, idzie konsekwentnie tym samym torem: coraz ciekawsze rozwiązania rytmiczne, subtelne relacje między elektroniką a bardziej „tradycyjnymi” aranżacjami (czasem gitary, czasem smyczki, czasem dęciaki – vide zwłaszcza: drugi CD wydania specjalnego albumu z udziałem m.in. Gaby Kulki i Smolika), coraz głębsze w wymowie i poetyce teksty. Teksty Fisza są znakomitym walorem całości. Nieagresywnie, ale mądrze i dobitnie mówią o aberracjach współczesnych („Samochody”, „Bzyk”), niebanalnie traktują kwestie religijne („Kręte drogi”), odkrywają nowe metafory miłosnej fascynacji („Telefony”). To coś jak docieranie do sedna przez odrzucanie pozorów, szukanie sensów pod powierzchnią zgiełku i frazesu, bo najpewniej w tych czasach, żeby dojść do prawdy, trzeba – jakby powiedział zapomniany dziś kompletnie awangardzista Peiper – przebić skórę świata.

Fisz Emade Tworzywo, Drony, ART2 Music/Agora

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną