Recenzja płyty: Andrzej Korzyński, „Akademia Pana Kleksa – oryginalna muzyka ilustracyjna”

Akademia pana K.
Pełne rozmachu orkiestrowe tematy eklektycznie mieszają się tu z krótkimi etiudami eksperymentalnymi oddającymi bezgraniczną fantazję oryginału Brzechwy.
materiały prasowe

Najpierw przyszło zainteresowanie Brytyjczyków filmową muzyką Andrzeja Korzyńskiego (pisaliśmy m.in. o reedycji ścieżki dźwiękowej z „Człowieka z marmuru”), ale skoro kompozytor raz już otworzył swoje archiwum, Polacy poszli za ciosem. Udało się znaleźć oryginalną ilustrację z „Akademii Pana Kleksa”. Nie piosenki z filmu, z klasycznym już „Pożegnaniem z bajką”, które wznawiane były wielokrotnie, tylko – uznawane przez lata za zaginione – motywy instrumentalne. A to, co Korzyński napisał w 1984 r. dla Krzysztofa Gradowskiego, wyjątkowo dobrze oddawało całą szerokość jego zainteresowań. Pełne rozmachu orkiestrowe tematy eklektycznie mieszają się tu z krótkimi etiudami eksperymentalnymi oddającymi bezgraniczną fantazję oryginału Brzechwy, a także z charakterystycznie funkującymi nagraniami zespołu muzyków sesyjnych (m.in. Winicjusz Chróst i Arkadiusz Żak). Z nieobecnym w filmie utworem „Walka planet”, z miejsca wpisującym się w psychodeliczną tradycję polskiego rocka. To nie jest największe dzieło Korzyńskiego, ale z pewnością jego nazwisko dziś błyskawicznie kojarzy się z „Akademią”.

Muzyka filmowa, Akademia Pana Kleksa – oryginalna muzyka ilustracyjna, GAD Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną