Muzyka

Więcej światła

Recenzja płyty: Natalia Przybysz, „Światło nocne”

materiały prasowe
Muzycznie nie jest to przełomowe, ale zgrabne na pewno.

Czasem wydaje się, że siostry Przybysz podzieliły się solidarnie dziedzinami: Paulina nagrywa albumy soulowe, Natalia – bluesowe. Ale udana płyta „Światło nocne” ten podział kwestionuje. Poza elementami bluesa przynosi wiele utworów utrzymanych w stricte rockowej stylistyce. W tym sporo chwytliwych nagrań – „Mandalę”, której nie powstydziłaby się pewnie Edyta Bartosiewicz, czy „Dzieci malarzy” mogące robić konkurencję Ani Rusowicz. Muzycznie nie jest to przełomowe, ale zgrabne na pewno. Album spełnia też jednak trudniejszą misję – jest pierwszą dużą wypowiedzią artystyczną Natalii Przybysz od czasu jej wywiadu dla „Wysokich Obcasów” i spływającego później hejtu. Odpowiedź, sygnalizowana już w tytułowej piosence singlowej, wydaje się subtelna: „Na pierwszy rzut oka wyglądam jak chłopak/To miasto mnie nie chroni/Korzystam ze zbroi”. Delikatnie nawiązujący do Czarnego Protestu utwór „Czarny” to najbardziej chyba poruszający moment na płycie – obok klasycznego „S.O.S.” Przybory i Wasowskiego, które całkiem dobrze wkomponowuje się w zestaw autorskich piosenek Przybysz i członków jej świetnego zespołu. Dominuje tu niby mrok, ale przyszłość autorki widziałbym w jaśniejszych barwach.

Natalia Przybysz, Światło nocne, Ymusic/Warner

Polityka 36.2017 (3126) z dnia 05.09.2017; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Więcej światła"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną