Muzyka

Czarnych humor

Recenzja płyty: Czarno Czarni, „Francuska miłość”

materiały prasowe
To już ósmy album Czarno Czarnych i jest tu wszystko, co w tym zespole fani lubią najbardziej.

Jeśli Bielizna, pierwsza kapela wokalisty i autora tekstów Jarka Janiszewskiego, kultywowała anarchistyczne tradycje trójmiejskiej alternatywy, to Czarno Czarni mieli być jej ludycznym uzupełnieniem, trochę w stylu rockandrollowego kabaretu. „Francuska miłość” to już ósmy album Czarno Czarnych i jest tu wszystko, co w tym zespole fani lubią najbardziej – purnonsensowe poczucie humoru („Potwór Spaghetti pokochał Yeti”), bezpruderyjne motywy erotyczne (piosenka tytułowa), celne obserwacje obyczajowe („Stołówkowa love”). To mamy w tekstach Janiszewskiego. A w muzyce – znakomita „surfująca” gitara Romana Lechowicza, zgrabnie napisane melodie czy wreszcie ten niby nonszalancki wokal lidera. Jest jeszcze wartość dodana w nader atrakcyjnej postaci gościnnej wokalistki Darii Zaradkiewicz (vide: jej nienaganna francuszczyzna w „Dicte-moi ta loi” i znaczący udział w teledysku do piosenki tytułowej). Oby tak dalej, panowie.

Czarno Czarni, Francuska miłość, Rock Revolution

Polityka 47.2017 (3137) z dnia 21.11.2017; Afisz. Premiery; s. 85
Oryginalny tytuł tekstu: "Czarnych humor"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną