Muzyka

Czarnych humor

Recenzja płyty: Czarno Czarni, „Francuska miłość”

materiały prasowe
To już ósmy album Czarno Czarnych i jest tu wszystko, co w tym zespole fani lubią najbardziej.

Jeśli Bielizna, pierwsza kapela wokalisty i autora tekstów Jarka Janiszewskiego, kultywowała anarchistyczne tradycje trójmiejskiej alternatywy, to Czarno Czarni mieli być jej ludycznym uzupełnieniem, trochę w stylu rockandrollowego kabaretu. „Francuska miłość” to już ósmy album Czarno Czarnych i jest tu wszystko, co w tym zespole fani lubią najbardziej – purnonsensowe poczucie humoru („Potwór Spaghetti pokochał Yeti”), bezpruderyjne motywy erotyczne (piosenka tytułowa), celne obserwacje obyczajowe („Stołówkowa love”). To mamy w tekstach Janiszewskiego. A w muzyce – znakomita „surfująca” gitara Romana Lechowicza, zgrabnie napisane melodie czy wreszcie ten niby nonszalancki wokal lidera. Jest jeszcze wartość dodana w nader atrakcyjnej postaci gościnnej wokalistki Darii Zaradkiewicz (vide: jej nienaganna francuszczyzna w „Dicte-moi ta loi” i znaczący udział w teledysku do piosenki tytułowej). Oby tak dalej, panowie.

Czarno Czarni, Francuska miłość, Rock Revolution

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Kiedy lekarze podlegają karze

Lekarze do więzień za błędy medyczne? Co jest zagrożeniem dla zdrowia: kadra medyczna czy polityczna?

Ewa Siedlecka
11.06.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną