Muzyka

Ważny głos

Recenzja płyty: Mavis Staples, „If All I Was Was Black”

materiały prasowe
Solidna dawka doskonałego soulu i r&b.

Urodzona w Chicago amerykańska wokalistka Mavis Staples wydała pierwszą solową płytę „Love Gone Bad” blisko pół wieku temu. A zanim rozpoczęła karierę solową, była pierwszym głosem znakomitego zespołu The Staple Singers, wykonującego muzykę spod znaku gospel i soul. Była nie tylko wyróżniającą się artystką, ale też osobą nieobawiającą się jasno wyrażać swoich poglądów. Jeszcze w czasach współpracy ze Staple Singers przyjaźniła się z Martinem Lutherem Kingiem, co z pewnością zaważyło na jej postrzeganiu amerykańskiej rzeczywistości. Dziś, w wieku blisko 80 lat, jej charakterystyczny, aksamitny niski głos brzmi tak samo mocno jak przesłanie tekstów jej piosenek. A płyta „If All I Was Was Black” jest nie tylko przykładem znakomitego przygotowania muzycznego, ale również ważną wypowiedzią społeczną. Staples śpiewa o nierówności, zobojętnieniu, konieczności szukania porozumienia, a nie konfliktu. Niezależnie od treści, które płyta niesie, to solidna dawka doskonałego soulu i r&b, lekko unowocześnionych brzmieniowo przez producenta Jeffa Tweedy’ego (znanego z działalności w takich zespołach jak Uncle Tupelo i Wilco).

Mavis Staples, If All I Was Was Black, Anti-Records

Polityka 2.2018 (3143) z dnia 09.01.2018; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Ważny głos"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną