Muzyka

Pośpiech niewskazany

Recenzja płyty: Lera Lynn, „Plays Well with Others”

materiały prasowe
Zaledwie 9 piosenek, ale każda przedniej jakości, stylistycznie mieszczące się w kategorii „americana”.

Są płyty, które jakby świadomie chowają się w cieniu. Nie kuszą atrakcyjnym wyglądem, nie krzyczą słynnymi nazwiskami. Tak właśnie jest w przypadku albumu „Plays Well with Others” Lery Lynn. Okładka jest niepozorna, nazwisko wykonawczyni prawie niewidoczne. Pewną wskazówką może być dopisek informujący, że „Plays Well with Others” to album duetów. Ale i nazwiska gości też niezbyt w Polsce rozpoznawalne, może poza Rodneyem Crowellem. A jednak warto zwrócić uwagę na to wydawnictwo. Urodzona w Teksasie Lera Lynn ma na swoim koncie już trzy wcześniej nagrane płyty. Być może właśnie „Plays Well with Others” będzie jej przepustką do sławy. Zaledwie 9 piosenek, ale każda przedniej jakości, stylistycznie mieszczące się w kategorii „americana”. Głównie są to nastrojowe ballady (np. piękna kompozycja „In Another Life” czy utwór „Lose Myself”), ale znajdziemy też piosenki żywsze, jak „Beakdown”. Na szczególną wzmiankę zasługuje również wspólnie napisany i wykonany z Rodneyem Crowellem „Crimson Underground”. „Plays Well with Others” to płyta czarująca, pełna pięknej muzyki, urzekająca czystym głosem Lery Lynn. Należy jej słuchać wielokrotnie i bez pośpiechu, gdyż, jak powszechnie wiadomo, pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł.

Lera Lynn, Plays Well with Others, Single Lock Records

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną