Recenzja płyty: Tony Bennet&Diana Krall, „Love Is Here to Stay”

Gershwin na dwa głosy
Ta płyta to hołd złożony nie tylko Gershwinowi, ale też najszlachetniejszej odmianie muzyki zwanej trochę lekceważąco „rozrywkową”.
materiały prasowe

Dwa markowe nazwiska, w tym jedno wręcz legendarne – Tony Bennett i Diana Krall, a do tego repertuar złożony z dzieł jeszcze jednej legendy, George’a Gershwina. Taką propozycją dla melomanów jest wydany właśnie album „Love Is Here to Stay”. Znajdujemy tu wybór 12 kompozycji, w tym tak słynne, jak „‚S Wonderful”, „I Got Rhythm” czy „They Can’t Take That Away from Me”. To nie pierwsza artystyczna kolaboracja wielkiego amerykańskiego croonera oraz kanadyjskiej pianistki i wokalistki jazzowej, ale dopiero teraz prezentują pełną wspólnie nagraną płytę. Aż trudno uwierzyć, że Bennett w sierpniu br. skończył 92 lata! Jego głos wciąż brzmi pewnie, nie tylko w spokojnych balladach, ale także w tak energicznych utworach jak „Fascinating Rhythm”. Diana Krall dotrzymuje kroku mistrzowi. Ta płyta to hołd złożony nie tylko Gershwinowi, ale też najszlachetniejszej odmianie muzyki zwanej trochę lekceważąco „rozrywkową”.

Tony Bennet&Diana Krall, Love Is Here to Stay, Verve

Ocena 4,5/6

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną