Rażenie melodią
Bard alterglobalizmu ma się dobrze.

Najnowsza płyta Manu Chao „La Radiolina” utwierdzi każdego słuchacza w przekonaniu, że muzyczna formuła piosenek barda alterglobalizmu ma się dobrze i daleko jej do wyczerpania. 21 średnio dwuipółminutowych kawałków zamieszczonych na płycie konsekwentnie rozwija pomysły z wcześniejszych albumów, w których śródziemnomorska żywiołowość splatała się z punkrockową dezynwolturą.

Manu Chao wciąż pozostaje w twardej opozycji do całego świata oficjalnej polityki, co najwyraźniej przejawia się na nowej płycie w śpiewanej po angielsku piosence „Politik Kills”, choć nie tylko. W zasadzie cały repertuar albumu to radosne w brzmieniu melodie, które można porównać do serii z karabinu maszynowego. Porywają do tańca, ale bywają też anarchistycznymi mikromanifestami. Ich podstawową siłą jest transetniczny folk, dzięki któremu Manu Chao od dłuższego już czasu funkcjonuje w osobliwej komercyjno-kontestacyjnej przestrzeni współczesnej popkultury.
 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną