Muzyka

Folk, czyli awangarda

Recenzja płyty: Kapela Ze Wsi Warszawa, "Infinity"

W kierunku awangardy

Już poprzedni album Kapeli Ze Wsi Warszawa „Wymiksowanie” zaskoczył fanów zespołu, który od początku tej dekady jest eksportową wizytówką polskiego folku. Nie inaczej jest z najnowszą płytą „Infinity”: zamiast bezpretensjonalnych, łatwo wpadających w ucho skocznych melodii, mamy tu rodzaj muzycznego eksperymentu, zamiast folkloryzmu – etnologiczne poszukiwania. Właściwie nie ma się czemu dziwić, wszak Kapela Ze Wsi Warszawa zawsze sytuowała się bliżej szeroko pojętej world music niż pop-folku, który zalewał Polskę w końcówce lat 90., nigdy też nie pretendowała do funkcji dostawcy przebojów.

„Infinity” jest jednak kolejnym radykalnym krokiem w kierunku... awangardy. Tak jest, chodzi tu przecież o eksperyment, w którym rekonstrukcja muzycznej tradycji zderza się z całkiem współczesną wrażliwością, ukształtowaną przez elektronikę, nowe media i nowe sposoby słuchania muzyki. Przez to, a raczej dzięki temu, „Infinity” nie tylko odbiega od folkowych schematów, bo nawet pozostawia gdzieś na boku wciąż modne klimaty neofolkowe. Bez wątpienia nie jest to płyta łatwa, ale ze wszech miar godna uwagi nie tylko wyspecjalizowanych koneserów.
 

Kapela Ze Wsi Warszawa, Infinity, Kayax
 

  

Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną