Muzyka

Śpiewanie i łkanie

Recenzja płyty: Antony And The Johnsons, The Crying Light

Niepewność

Antony Hegarty to niewątpliwe objawienie muzyczne ostatnich lat. Mówi się, że śpiewa jak anioł albo jak transseksualne wcielenie Elvisa Presleya. Rzeczywiście, głos Hegarty’ego jest niezwyczajny – wysoki, wibrujący, zawieszony gdzieś między sopranem a tenorem i wirtuozersko operujący skalą. Ostatnia, trzecia z kolei płyta Antony’ego i jego zespołu The Johnsons potwierdza te wrażenia, ale przynosi też pewne niespodzianki. Mamy tu bowiem nie tylko znane z wcześniejszych dokonań intymne wyznania i świadectwa poszukiwań własnej tożsamości, ale także (np. w tytułowym utworze „The Crying Light”) troskę o los świata i obawę przed katastrofą.

Niepewność to chyba słowo-klucz do tego albumu i nic dziwnego, że wokalna ekstaza przechodzi tu niekiedy w ekspresję na granicy płaczu, a balladowy, melancholijny klimat bywa przełamywany niemal rockową dobitnością. Kto wie, być może „The Crying Light” otwiera zupełnie nowy rozdział w tej twórczości, którą coraz wyraźniej charakteryzują próby łączenia rozmaitych estetyk muzycznych. Jedno wszak jest pewne: głos Antony’ego, najciekawszy instrument w całej orkiestrze, wciąż będzie zachwycał fanów i krytyków.

Antony And The Johnsons, The Crying Light, Rough Trade

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Testy antygenowe i omikron. Jak poprawnie zrobić wymaz?

Testy antygenowe na koronawirusa mają tę zaletę, że są szybkie i można je zrobić samodzielnie, ale wiele wskazuje, że w dobie omikronu będzie trzeba zmienić sposób ich wykonywania. Większa skuteczność wykrywania infekcji jest szczególnie istotna w kontekście ostatniego komunikatu WHO.

Piotr Rzymski
12.01.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną