Teatr

Linda daje życie

Recenzja spektaklu: „Tramwaj zwany pożądaniem”, reż. Bogusław Linda

Julia Kijowska i Tomasz Schuchardt – urodzeni, by grać Williamsa. Julia Kijowska i Tomasz Schuchardt – urodzeni, by grać Williamsa. VIPHOTO / EAST NEWS
Spektakl jest intymny, skupiony na precyzyjnym budowaniu piętrowych relacji miłości-pożądania-poniżania między bohaterami.

Może nie aż tak, że szok i niedowierzanie, ale zaskoczenie na pewno: Bogusław Linda (wcześniej reżyser słabego, sztampowego „Merylin Mongoł”) zrealizował w Teatrze Ateneum (który od dawna nie miał sukcesu) dobre przedstawienie. Żeby było jeszcze bardziej zaskakująco, to udało się nawet zbudować intrygującą i ładną scenografię (kto bywa na Jaracza, ten wie, jaka to rzadkość). Linda dostał świetny nowy przekład Williamsa Jacka Poniedziałka – potoczysty, współczesny i naturalny – oraz parę aktorów jakby urodzonych do głównych ról w ­„Tramwaju zwanym pożądaniem”. I nie zmarnował szansy. Julia Kijowska – w roli rozedrganej, nieakceptującej rzeczywistości, szamoczącącej się Blanche DeBois, i Tomasz Schuchardt – jako zwierzęco-męski, uosabiający brutalną rzeczywistość, od której Blanche chce uciec, Stanley Kowalski tworzą przekonujące i zapadające w pamięć kreacje. Oboje mają duże doświadczenie filmowe i to widać na scenie. Spektakl jest intymny, skupiony na precyzyjnym budowaniu piętrowych relacji miłości-pożądania-poniżania między bohaterami, nie tylko zresztą główną dwójką. Podziały płciowe, klasowe i narodowościowe są ważnym motorem akcji, ale Linda nie sili się na tworzenie jakichś teorii, po prostu daje życie postaciom Williamsa. I to wystarczy, by stworzyć wciągający i niegłupi spektakl.

 

Tennessee Williams, Tramwaj zwany pożądaniem, reż. Bogusław Linda, Teatr Ateneum w Warszawie

Polityka 11.2014 (2949) z dnia 11.03.2014; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Linda daje życie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak leśnicy sami sprywatyzowali Lasy Państwowe

Prywatyzacją lasów politycy straszą nas regularnie. Zawsze wtedy, gdy partykularne interesy leśnego lobby i jego politycznych protektorów wydają się zagrożone. Samym jednak lasom przekazanie w prywatne ręce nigdy nie groziło. PiS wykreowało wroga, żeby nas przed nim bronić.

Joanna Solska
01.09.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną